czwartek, 2 czerwca 2016

Miniaturka XVI część II - Decyzja

Kochani,

druga część miniaturki przed Wami. Mam nadzieję, że nie zawiodę. Mam teraz trochę więcej czasu, więc będę publikować częściej kolejne teksty. Napiszcie proszę co u Was słychać, jak tam Wasze blogi? Jestem trochę w tyle z blogosferą, a że teraz przede mną najdłuższe wakacje w życiu, chętnie nadrobię,

Pozdrawiam,
Edge

***

- George! – zawołałem, wciągając przez głowę świeżą koszulkę. Odwrócił się z dłonią na klamce - Co się stało? – spytałem, zabierając różdżkę i wtykając ją do kieszeni jeansów. Zmierzył mnie spojrzeniem od stóp do głów i zacisnął pięści.

- Hermiona – odpowiedział, a ból w mojej głowie nasilił się do granic możliwości. Zbiegliśmy na dół w sam środek chaosu. Wszyscy domownicy zebrali się w salonie, tuż przy drzwiach prowadzących do kuchni.

- Co tu się dzieje? – starałem się przekrzyczeć płacz Molly i wszelkie inne odgłosy, włącznie z dobijaniem się do drzwi. Snape odwrócił się i napotkał mój wzrok nad czyimś ramieniem. Wyglądał tak, jakby nie przespał ani minuty tej nocy.

- Zamknęła się w kuchni. Nie chce otworzyć. Użyła jakichś zaklęć…

- Od kiedy tam siedzi? – spytałem, wychodząc mu naprzeciw. Zerknął na zegarek nad kominkiem.

- Prawie dwie godziny.

- Dlaczego nie przyszedłeś po mnie wcześniej? – warknąłem, przepychając się naprzód. Nie mogłem uwierzyć, że nie potrafili sobie z tym poradzić.

- Przecież jej stamtąd nie wyciągniesz – mruknął Snape, podążając za mną.

- Granger! – wrzasnąłem, łomocząc w drzwi zaciśniętą dłonią.

- Zablokowała drzwi. Chyba zaklęciem swojego autorstwa. Alohomora nie działa, nawet zaklęcie bombardujące. Nic – głos Snape’a odbił się boleśnie w mojej głowie. Z każdą sekundą przebywania w tym zbiegowisku robiło mi się coraz bardziej słabo.

Dopiero gdy zza ściany dobiegła mnie zupełna cisza, zdałem sobie sprawę, jak nocna rozmowa mogła wpłynąć na Granger i jej decyzję. Nie byłem pewien, czy byłaby w stanie zrobić sobie krzywdę, ale to, jak czarna magia płynąca z leglimencji mogła dodać jej odwagi, nie ulegało wątpliwości. Jedyną nadzieją było to, że zaklęcie, które musiała rzucić, wciąż działało. Gdyby nie  żyła, magia wygasłaby w ciągu kilku minut.

- Pozbądź się ich – odparłem, wskazując za siebie.

- Draco…

- Powiedziałem, wyprowadź ich – powtórzyłem, nieco bardziej stanowczo. Snape przewrócił oczami, ale po kilku minutach salon opustoszał.

- Co zamierzasz zrobić? – spytał Severus, wracając na miejsce obok mnie.

- To, czym wy wszyscy nie chcecie sobie brudzić rąk – wykrztusiłem, chwytając różdżkę. Twarz Snape’a stężała, gdy przyłożyłem lewą dłoń do ściany, a różdżkę nakierowałem na drzwi – Odsuń się, Snape.

Zamknąłem oczy, koncentrując się na energii bijącej od ściany. Jak zawsze przezorna, mała i sprytna Granger. Zaklęcie było silne, skomplikowane, ale czy nie do złamania? Zaraz miałem się dowiedzieć. Skupienie zaczęło walczyć z bólem głowy i spiętymi mięśniami. Magia powoli zaczęła wypierać każde inne odczucie, gdy zacząłem mruczeć pod nosem słowa, które wydawały się odpowiednie. Po kilku minutach, dłużących się jak godziny w bólu drążącej mój umysł czarnej magii, zamek przekręcił się, a drzwi odskoczyły z hukiem uderzając o ścianę kuchni.

W przeciągu sekundy Snape odepchnął mnie na bok i wpadł do środka. Jego rozbiegany i przerażony wzrok przeszukiwał pomieszczenie.

- Hermiona…

Nabrałem powietrza i wszedłem do kuchni. Nie wiedziałem, co takiego chciałem zobaczyć. Jedyne czego byłem świadomy to ulga przepływająca przez moje żyły, gdy magia zaczęła opuszczać mój organizm. Później był już tylko potok przekleństw, gdy wyciągaliśmy nieprzytomną Granger z kuchni i układaliśmy ją na kanapie w salonie. Miała zamknięte oczy i siną skórę, pod którą odznaczały się niebieskie żyły. Jedna z jej dłoni opadała bezwładnie poza krawędź kanapy.

- Oddycha – mruknął Snape, przytykając palce do jej szyi w poszukiwaniu tętna.

- Możesz rzucić zaklęcie, gdy jest w takim stanie? – spytałem, wpatrując się w przekrwione oczy Snape’a. Długo nie odpowiadał, jakby analizując moje słowa.

- Za kilka dni.

*

Granger obudziła się kilka godzin po swoim dramatycznym przedstawieniu. Nie pamiętała nawet sekundy z tego, co wydarzyło się tamtego popołudnia za zamkniętymi drzwiami kuchni. Kiedy otworzyła oczy, byłem w zasięgu jej wzroku. Mógłbym przysiąc, że spojrzała prosto na mnie, jakby wiedziała, że to ja otworzyłem dzielące ją od nas drzwi. Jakby wiedziała, co musiałem zrobić, by je otworzyć. Odpowiadała zdawkowo na pytania Snape’a i pokornie wykonywała każdą absurdalną czynność zaleconą jej przez Molly.

Tymczasem następny tydzień zlewał się dla mnie w jeden wielki koszmar. Świadomość mojej decyzji wzrastała z każdą chwilą. Nie spałem nocami, przekręcając się z boku na bok. Uważny wzrok Snape’a obserwował mnie, jakby sprawdzając, czy się nie wycofam. Jednocześnie Granger unikała mnie tak skrupulatnie, że uniemożliwiała niemal całkowicie jakąkolwiek konwersację. Czy chciałem, by została moją żoną bez nawet wzmianki o tym? Przez kolejne dni powoli przekonywałem się, że nie mogę tego zrobić. Mieli połączyć nas jednym z najsilniejszych zaklęć, jakie istniało, a wciąż nie znałem jej zdania.

- Granger, musimy pogadać… - zacząłem któregoś wieczoru, gdy Snape pomógł mi zapędzić ją do pustej jadalni. Drgnęła, odkładając naczynia, które właśnie wycierała po kolacji. Wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi, oddzielając nas od reszty domu. Przebywanie z nią sam na sam wyzwalało we mnie pokłady niepokoju, o jakie nigdy bym się nie posądził. Tymczasem głos w mojej głowie powtarzał, że jeśli dojdzie do rzucenia zaklęcia, nie będę mógł odstąpić jej nawet na krok.

- Chyba musimy – odpowiedziała, odwracając się do mnie. Wyglądała okropnie i gdybym tylko chciał jej dokuczyć, użyłbym tego przeciwko niej. Nie miałem jednak takiego zamiaru. Spojrzała na mnie z ukosa, gdy odsunąłem krzesło i usiadłem przy stole.

- Nie chcę, byś robiła cokolwiek wbrew sobie…

- Chyba żartujesz – prychnęła, wracając do wycierania talerzy. Rozmawialiśmy o jej życiu na szali, podczas gdy wykonywała tak prozaiczne zajęcie. Zdawała się jednak tego nie zauważać. Jej ruchy były mechaniczne, gdy sięgała po kolejne naczynia.

- Nie żartuję.

- To ja powinnam cię o to zapytać. Wiesz, że nie musisz się na to decydować – głos załamał jej się przy ostatnim słowie. Szybko odwróciła wzrok.

- Już zdecydowałem, Granger.

- Znasz konsekwencje? – spytała, skupiając całą uwagę na talerzu. Jej głos był tym razem pozbawiony emocji. Zastanawiałem się, czy to kwestia magii, która na nią działała, czy tego, jak bardzo nie obchodziło ją, co stanie się dalej z jej życiem.

- Albo wypiorą mi mózg albo się w tobie zakocham. Obie te rzeczy są tak samo okropne, więc to nie ma znaczenia.

Porcelana roztrzaskała się na podłodze, gdy tylko to usłyszała. Przez moment panowała cisza, po czym ocknęła się i pochyliła, by zebrać resztki. Sądziłem, że zacznie krzyczeć. Być może tego oczekiwałem, by upewnić się, że Granger wciąż jest Granger. Tymczasem milczała, zbierając siły na jakiekolwiek słowa.

- Dlaczego chcesz to zrobić? Przecież jestem…

- Nie chodzi tylko o ciebie – odpowiedziałem, wyciągając różdżkę i natychmiast usuwając roztrzaskany talerz zaklęciem. Nerwowe ruchy jej palców zaczynały mnie irytować.

- Snape naopowiadał ci bzdur, Malfoy. Chodzi o mnie. Tylko o mnie. Przez te wszystkie lata nie nauczyłeś się jeszcze, że Snape ulega swoim emocjom? Chce mnie uratować. Za wszelką cenę.

Wyglądała na złą. Teraz byłem już pewien, że była w pełni świadoma tego, co może nastąpić. Wiedziała, że ta decyzja będzie egoistyczna, że uchroni głównie siebie, tym samym narażając mnie.

- Twierdzi, że twój rozum może nas uratować. Wszystkich.

Stała z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała. Jej pięści powoli się zacisnęły, a usta zmieniły w cienką linię.

- Z mojego rozumu została czarna dziura, Malfoy. Nie ma tam niczego, czego mogłabym użyć – wysyczała przez zaciśnięte zęby.

- Leglimencja wyłącza, a nie niszczy. Odzyskasz to.

- Nadzieja matką głupich – warknęła, odwracając się do mnie plecami – To się czuje Malfoy. Przewiercają ci dziury w mózgu, gmerają palcami i wybierają wszystko, co przydatne.

- Co jeśli zaklęcie może pomóc, a ty nie spróbujesz? – spytałem, starając się zignorować nutę szaleństwa w jej głosie.

- To nie takie proste, Malfoy.

- Nie chcesz tego?

- Pytasz o małżeństwo? Oczywiście, że nie chcę, ale nie chodzi tu o uczucia, Malfoy.

Odłożyła ostatni talerz i podeszła do stołu. Jej twarz wyrażała w jednej sekundzie tyle emocji, że nie potrafiłem ocenić, o czym myśli. Usiadła na krześle naprzeciwko mnie i uniosła głowę, po raz pierwszy patrząc mi w oczy.

- Uratuję ci życie, Granger .

- I to przeraża mnie najbardziej – odparła, walcząc ze łzami. Przygryzła wargę, ale nie odwróciła wzroku, odważnie stawiając mi czoła.

- Sądzisz, że będę czegoś oczekiwał? – spytałem, opierając się łokciami na stole. Histerycznie nabrała powietrza, zanim była w stanie odpowiedzieć.

- Jesteś sobą, Malfoy – wykrztusiła, ścierając nerwowym ruchem dłoni pojedynczą łzę z policzka. Nie mogłem zaprzeczyć. W całym tej sytuacji nadal byłem sobą i żadne okoliczności nie zmieniały tego, jak nienawidziłem tej dziewczyny. Być może przez ostatnie miesiące to uczucie zmieniło się ze względu na wojnę i teraz potrafiłem ją tolerować, ale pewna niechęć pozostawała.

- Nie zrobię ci krzywdy. Snape na to nie pozwoli…

- Dlaczego pomogłeś im z otwarciem kuchni? – zmieniła temat, jakby odpowiedź na to pytanie nurtowała ją od dawna. Westchnąłem, przeczesując włosy palcami. Gdybym tylko znał powód.

- Nie wiem. Byłem w stanie pomóc, więc to zrobiłem – powiedziałem, a jej brwi uniosły się lekko.

- Mogłeś pozwolić mi umrzeć.

- Przecież tego nie chcesz. To oni mieszają ci w głowie – stwierdziłem, a na jej usta wypłynął grymas, który chyba miał być uśmiechem.

- Pomyśl o tym, Malfoy. Dlaczego chciałabym żyć? Jestem dla nasz wszystkich niebezpieczeństwem. Chronicie mnie i tracicie energię. Jeśli nas połączą, stracę wszystko. Rona, przyjaciół…

Pociągnęła nosem. Nie zamierzałem jej pocieszać, ale nagle uderzyła mnie prawdziwość jej słów. Tak musiało być. Jeśli chciała uchronić własne życie, musiała wyrzec się tego, co dla niej najważniejsze.

- To tylko przejściowe. Gdy to wszystko umilknie, cofniemy zaklęcie – odparłem, starając się przekonać samego siebie.

- Skąd możesz wiedzieć, jak długo to potrwa?

- Nie wiem, ale skoro dzięki temu wróci twój umysł, będziemy mogli wygrać. A nie przechodziłem przez to piekło, by poddać się bez walki, Granger.

*
Leżałem w swoim łóżku, starając się odgonić myśli o nadchodzącej katastrofie. Następnego dnia Nora miała opustoszeć, a zaklęcie miało zostać rzucone. Ta świadomość była dusząca, niemal tak okropna, jak wiedza o tym, że w każdej chwili coś mogło pójść nie po naszej myśli. Skąd mogłem mieć pewność, że sytuacja nie wymknie się spod kontroli? Nie istniało żadne zabezpieczenie, żaden punkt zaczepienia dla teorii Snape’a, a rozmowa z Granger wzbudziła we mnie jeszcze gorszy niepokój. Całe to przedsięwzięcie nie mogło pozostać tajemnicą, nawet mimo obustronnych starań. Miałem nie opuszczać Granger, śledzić każdy jej krok, mieszkać z nią i chronić. Nie istniał żaden sposób na ukrycie tego przed Zakonem. Snape zapewniał mnie o ich lojalności, ale decyzja o oddaniu Granger w moje ręce mogła wyzwolić w nich skrywaną od dawna nienawiść. Czy byliby w stanie nas wydać? Nie, Granger zbyt wiele dla nich znaczyła. Uciszyłem swój zmęczony umysł, starając się nie myśleć o wszystkich negatywach tej sytuacji.

Tuż po trzeciej, kiedy byłem już na upragnionej granicy snu, na korytarzu rozległ się hałas. Czyjeś kroki zbliżały się od strony klatki schodowej. Te głosy poznałabym wszędzie. Potter i Weasley. Spodziewaliśmy się ich powrotu z akcji od kilku dni.


- Kurwa – mruknąłem pod nosem, słysząc dźwięki szamotaniny i głośny huk, gdy coś obiło się o moje drzwi.

16 komentarzy:

  1. Nie mogę się doczekać kolejnej części! Jak mogłaś to urwać w takim momencie? ;)
    Jestem bardzo ciekawa, jak zareagują Harry i Ron na ratunek, który wymyślił Snape... połączenie Hermiony i Draco zaklęciem małżeńskim jest ryzykowne, a przy tym bardzo ciekawe - co tak naprawdę będą odczuwać i jaka będzie ich relacja?
    Jestem bardzo ciekawa, jak poprowadzisz tę historię - i ile będzie miała ona części.

    Z Twoją twórczością - pozostałymi miniaturkami zapoznałam się niedawno - do niektórych wracałam już kilkakrotnie. Teraz czas na zapoznanie się z historiami, które napisałaś.

    Pozdrawiam, życząc czasu i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się utrzymywać wasz poziom ciekawości, żebyście dotrwali do końca. Nie mogę się doczekać pisania kolejnych części!

      Usuń
    2. Liczę na to, że szybko dodasz kolejną część!

      Usuń
  2. Jak szybciutko nowa część! Oby tak dalej. Biedna Hermiona. Możemy się jedynie domyślać jam biedaczka się czuję. Mam nadzieję ze Draco wszystko naprawi i sprowadzi naszą pyskowata gryfonke ;)
    Pozdrawiam, Lora ^^
    opowiesciznarnii-noweczasy.blogspot.com
    avengers-po-drugiej-stronie-lustra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście szybko :) Chyba powinnam trochę przystopować, żeby dać wam trochę czasu na przetrawienie wszystkich informacji.

      Usuń
  3. Będzie się działo, jak mniemam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow. Nie dość, że niesamowita to jeszcze w ekspresowym tempie. Jak dla mnie to dobrze. Myślałam, że skoro Zakon chroni Hermione to wiedzą co planuje Snape. Reakcja Rona i Harrego faktycznie może być ciekawa. Mam nadzieję, że zostaną przy niej pomimo wszystko. Liczę też na to, że to , iż się w niej zakocha nie będzie skutkiem zaklęcia. Trochę się zawiodłam, że ją tylko toleruje. Myślałam, że ją docenił i nie chroni tylko dlatego, że czuje taki obowiązek. Życzę weny
    La Catrina
    PS. Ile planujesz części tej historii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była napisana już razem z pierwszą częścią, więc to żaden wyczyn :) Zawsze pisałam tak szybko. Po czasie okazuje się, że tekst nie jest tak idealny, ale ciężko jest się powstrzymać od publikacji.

      A uczucia Malfoya nie są takie proste. Myślę, że jednocześnie toleruje, ale i docenia. Gdyby nie wiedział, jak jest cenna, nie zgodziłby się, czyż nie? :)

      Jeszcze nie wiem ile części wyjdzie. 3-4? Zobaczymy :)

      Usuń
  5. Dokładnie, podbijam powyższe pytanie - ile bd części tej historii? Chcę wiedzieć ile razy jeszcze bd miała uśmiech na twarzy, gdy zobaczę nową notkę i ile razy przeczytam ją bez mrugnięcia okiem. Jak mogłaś przerwać w takim momencie? :/ Tak mnie wciągnęła, że nie zauważyłam końca! Dopiero widok pierwszych komentarzy sprowadził mnie do świata żywych. Jesteś wielka! Każda wzmianka o tym, że dodasz nową notkę jest powodem, przez który moje serce się raduje! Wybacz, że jestem nachalna ale kiedy dodasz kolejną część? Biorąc pod uwagę fakt, że masz teraz ciut więcej czasu to wierzę, że pojawi się już niedługo :)
    Czekam z niecierpliwością!
    Co u mnie na blogu? Z przykrością muszę stwierdzić, że chyba tracę wenę :/ Ostatnio coraz trudniej jest zasiąść do pisania i sklecić cokolwiek :/ W czerwcu planuję dodać kolejną miniaturkę ( wprawdzie nie jestem w nich tak dobra jak Ty, ale w głowie mam kilka pomysłów, które planuję przelać na papier). Ostatnio wzięłam udział w konkursie na miniaturkę, więc chociaż tym tłumaczę Sb ten ostatni przestój w dodawaniu rozdziałów.
    Jestem za to nadal stałą czytelniczką wszelkich dobrych opowiadań i miniaturek Dramione, z których te Twoje są w czołówce stawki :D
    Czekam i pozdrawiam, Iva Nerda
    kiedyjestesprzymniedramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie planowałam dokładnie. Właściwie nie wiem co będzie się działo w następnej części i jak zawsze idę na żywioł. Więc ciężko cokolwiek przewidzieć.


      Ja powiem szczerze muszę teraz walczyć ze swoją weną, bo ulatuje sobie w jakieś dziwne miejsca i tam się wyładowuje. Robię kilkadziesiąt rzeczy na raz i na bloga nie starcza energii. Myślę, że konkursy to dobra opcja na odblokowanie się. Sama miałam zamiar wziąć w jakimś udział, ale jak zawsze przegapiłam termin ;)

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że Malfoy będzie jednak bardziej charakterny i zawadiacki. Super się czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takie zawadiackiego Dracona tutaj nie znajdziecie. Nie o to chodzi w opowiadaniu i nie takiego widzę Dracona jako bohatera. Tutaj jego charakter kryje się w tym co robi, w tym co mówi lub w tym, czego nie mówi. Nie lubię wprowadzać tak charakterystycznych dla wielu opowiadań schematów, jakimi są chamskie odzywki Malfoya czy coś w tym stylu. Charakter jest. Tak sądzę. Należy go tylko poszukać.

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej… Uwielbiam Twoje opowiadanie.
    Wiesz o tym doskonale :)
    Tyle razy Ci już pisałam jaka jesteś niezwykła.
    Ale muszę przyznać, że te opowiadanie jest inne niż pozostałe.
    Mam wrażenie, że nie starasz nam się przekazać emocji związanych z relacjami Dracona i Hermiony.
    Odnoszę wrażenie jakby to opowiadanie było stworzone do wyższych celi :)
    Pokazujesz nam jak dwie różne osoby radzą sobie z problemem, który ich spotkał, jakie emocje im towarzyszą, jak mają wiele niepewności z tym związanych.
    Z jednej strony podoba mi się Draco doświadczony przez wojnę, starający się odnaleźć w nowej sytuacji, jednak moje serce cierpi z powodu Hermiony.
    Jej brak walki, który jest oczywiście zrozumiały i strach ale też również pewnego rodzaju wola bronienia innych trochę jest smutny.
    Jednak całe te opowiadanie jest fascynujące.
    Chciałabym aby między tą dwójką utworzyła się jakaś nić porozumienia i może jakieś uczucie :)

    Czekam z niecierpliwością na kolejną część. Mam nadzieję, że będzie szybko.

    P.S. Mojego bloga już nie ma. Niestety studia i praca nie dawały mi możliwości prowadzenia go. Piszę sobie czasem opowiadania w domu ale nigdzie ich nie udostępniam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twój blog, Twoje prace to taka mała legenda przynajmniej dla mnie, więc cieszę się, że widzę tutaj nową notkę, że można wejść na bloga itd. Na razie nie przekonałaś mnie do miniaturki, ale wierzę, że uda Ci się to zmienić
    Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie niesamowitą motywacją do pisania. Nawet ten najkrótszy!
Komentarze pod zakończonymi opowiadaniami również są czytane :)
Dziękuję za każdą minutę poświęconą na wyrażenie własnej opinii.

Zapraszam do kontaktowania się ze mną na Ask'u ( http://ask.fm/edgeblue ) oraz drogą mailową ( edge.blue@onet.pl )