niedziela, 15 września 2013

EPILOG

               Wszystkim, wspaniałym czytelnikom.


              Śmierć ma to do siebie, że jej atmosfera przenika wszystko i wszystkich - niczym krople deszczu, wdzierające się w każdy, najmniejszy zakamarek. Demony umarłych są mroczne i przynoszą głęboką ciemność niemal do każdego miejsca, w którym zawitają. Strata unosi się w powietrzu czarną, nieznośną mgłą. Patrzysz w dal i jedyne, co widzisz to wspomnienia związane z osobą, która odeszła. Są jednak różne rodzaje śmierci. Ta, które zabiera człowieka, jak równego z równym. Nieuchronne, lecz spokojne odejście ze świata. Wieczny sen, z którym każdy się godzi i nikt nie walczy. Może być też śmierć przedwczesna, niezapowiedziana. Nie da się do niej przygotować, bo przychodzi nieproszona. Z nią czasami nie można się pogodzić. Umarły odchodzi, ale pozostają jego bliscy. Niespokojni, wciąż zadający sobie te same pytania. Morderstwa, samobójstwa, tragiczne wypadki... To wszystko pozostawia po sobie ślady. Bywa jednak tak, że nie potrafimy wzbudzić w sobie żalu po czyimś odejściu. Niezałatwione sprawy, niewyjaśnione kłamstwa codziennie przypominają nam najgorsze rzeczy, związane ze zmarłym. 
            Przychodzi jednak taki czas, gdy z serca znikają urazy. Skoro możemy pozostawiać rany, możemy także je leczyć. Tego roku przyszło do mnie takie ukojenie. Siedziałam na chłodnej, kamiennej ławce. Wiatr chłostał moją twarz, a drobne płatki śniegu moczyły włosy. Cmentarz powoli pochłaniał zmrok, wokoło panowała nieprzenikniona cisza. Wczoraj oficjalnie powitałam nowy, kolejny rok swojego życia. Właśnie teraz przyszedł moment, w którym zdałam sobie sprawę z tego, że niektórzy nie mogą się nim cieszyć. Uniosłam głowę, by spojrzeć na marmurowy grób przed sobą. Harry James Potter. Przyszłam tu po raz pierwszy od jego śmierci. Wcześniej nie byłam w stanie. Blokowało mnie to wszystko, co kiedyś zrobił. To, czym prawie zrujnował moje życie. Ale dzisiaj byłam już silna i gotowa, by tu zawitać. Umiałam spojrzeć prawdzie w oczy. Złoty Chłopiec był moim przyjacielem. Tym samym, którego kochałam jak brata. Nie było go już obok mnie. Nie był w stanie mnie przeprosić, ale ja już mu wybaczyłam. Moje życie się poukładało, więc musiałam poukładać także dawne emocje i uczucia. Powoli wstałam z ławki i wyciągnęłam różdżkę z kieszeni ciepłego płaszcza.
- Innaminitus Conjurus - wyszeptałam zaklęcie, a na zasypanym przez śnieg marmurze pojawiła się czarna, pojedyncza róża. Taki sam symbol, jaki pozostawiłam na pogrzebie. Tym razem jednak patrzyłam na wszystko inaczej. Tęskniłam za Wybrańcem, mimo że mnie skrzywdził. Wybaczyłam, bo byłam pewna, że mnie kochał. Każdy popełnia błędy, niezależnie od tego, kim jest. Nawet niegdyś idealny Harry Potter miał to prawo. W ostatnim czasie wszystko się przewartościowało. Zdałam sobie sprawę, kto był lub kto zawsze będzie moim przyjacielem. Ronald zniknął z powierzchni ziemi zaraz po pogrzebie Harrego. Już nie wrócił. Ginny znalazła szczęście u boku jednego z aurorów. Wciąż widywałam ją bardzo często, a wesołe iskry w jej oczach dawały mi pewność, że jest na dobrej drodze.
Po raz ostatni spojrzałam na grób, po czym uśmiechnęłam się lekko w stronę nieba. Może i Harry kiedyś mnie skrzywdził, ale teraz pilnował mnie z góry. Pilnował nas wszystkich oraz stawiał nam na drodze odpowiednie osoby. Byłam tego pewna. Z taką myślą teleportowałam się z Doliny Godryka.
***
            Jak długo dążysz do swoich marzeń? Walczysz o nie, czy tylko trzymasz z dala od siebie, w zasięgu wzroku, lecz nie rąk. Masz cele, do których dążysz? Jak bardzo pragniesz własnego szczęścia? W swoim życiu doświadczyłem już tej pustki, gdy nie masz nic, oprócz własnego oddechu. Wtedy byłem jeszcze młody. Nie do końca dojrzały, ale zmuszony do udawania dorosłego. Zamknięty na ludzi, bez marzeń, czy większych celów. Zimny, niedostępny, łaknący jedynie śmierci i spokoju. Cały ten czas szukałem siebie, wiedząc, że się gubię. Ale zdarzyło się coś, co mnie obudziło.        
Byłem tym, który podejmował złe decyzje. Raz udało mi się jednak odmienić tę passę. Rzuciłem się w wir zdarzeń, które miały darować mi wolność. Wtedy też okazało się, że życie jest grą, a w którymś momencie zyskujesz nagrodę. Ja zdobyłem swoją, mimo że na nią nie zasługiwałem. Zdobyłem kobietę, która czyniła ze mnie lepszego człowieka. Nigdy nie miałem tak wielu marzeń, czy celów, a wszystkie związane są z nią. Czego chcę? Do czego dążę? Dać szczęście jej, co równa się daniu szczęścia mnie samemu. Byłem kiedyś po części egoistą. Teraz nie znam już tego słowa. Miłość jest jego zaprzeczeniem. Niegdyś nie potrafiłem nazwać tego, co czuję. Wiem jednak, że z każdym dniem i miesiącem kocham ją coraz bardziej. Podziwiam, szanuję, wspieram i daję wszystko, co mam, ale przede wszystkim ją kocham. 
            Przyzwyczaiła mnie do tego, że jest obecna zawsze, gdy tego potrzebuję. Niezależnie od pory dnia, czy nocy. Tego ranka obudziłem się, z myślą o tym, że jest gdzieś obok. Powoli otworzyłem oczy. Siedziała w fotelu, otoczona ostrymi promieniami zimowego słońca. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że ma na sobie płaszcz, a przemoczone śniegiem buty leżą porzucone w progu. Uniosła głowę, jakby wyczuła mój wzrok. Nie pytałem, gdzie była. Czekałem aż sama mi powie lub po prostu to przemilczy.
- Byłam na cmentarzu - wstała ze swojego miejsca i powoli ściągnęła płaszcz. Wyraz jej twarzy nie zdradzał negatywnych emocji. Wyciągnąłem do niej rękę, którą po chwili przyjęła. Ułożyła się obok, przylegając do mnie ściśle swoim szczupłym ciałem. 
- Jestem z ciebie dumny - odparłem, nakrywając ją kocem. Drżała lekko pod wpływem niedawno odczuwanego zimna lub z silnych emocji.
- Przepraszam, że cię obudziłam - spojrzała na mnie swoimi głębokimi oczami. Przez ten rok zmieniła się tylko wewnętrznie. Stała się tą osobą, którą starała się być od dawna. Przy sobie nie graliśmy żadnej roli. Nie udawaliśmy tych, którzy niczego nie przeżyli. Mieliśmy przeszłość, ale także przyszłość.
- Nie szkodzi - mocniej ją objąłem i zamknąłem oczy, chłonąc zapach jej skóry. Oddychała spokojnie, zaciskając drobne dłonie na mojej koszulce.
- Zostańmy dziś w domu. Ten pierwszy dzień nowego roku spędźmy sami - powiedziała, leniwie unosząc na mnie wzrok. Uśmiechnąłem się, zakładając kosmyk brązowych włosów za jej ucho.
- W porządku. Zostaniemy tutaj - pocałowałem ją w czubek głowy. Po chwili wstała z łóżka i zasłoniła okna grubym, ciemnozielonym materiałem. Zdążyłem już poznać jej zwyczaje. Lubiła przebywać w ciemności, tak samo, jak odczuwać promienie słońca na twarzy. Była dobra, a kochała kogoś takie, jak ja. Takie myśli nie opuszczały mnie, mimo że była ze mną nieprzerwanie już od dłuższego czasu. Pokazałem jej wszystkie swoje wady. Poznała mnie takim, jakim byłem. Kiedy patrzyłem na cały ten bałagan, który zdążyliśmy zrobić w swoich życiach, nie wiedziałem już, w jaki sposób udało nam się dotrzeć do tych dobrych dni.
- Będę czekać na dole - pochyliła się nade mną i złożyła krótki, czuły pocałunek na moich ustach. Nie zdążyłem jej złapać, a już zniknęła w drzwiach. Pokręciłem głową z lekkim niedowierzaniem. Lubiła ze mną igrać.
             Pierwsze miesiące naszego życia po ujawieniu były istnym docieraniem się. Nie było tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Przez kilka tygodni uczyliśmy się normalnego, pozbawionego niebezpieczeństw przebywania ze sobą. Jej temperament zderzał się z moim, ale zazwyczaj kończyło się na tym, że zatykaliśmy sobie usta pocałunkiem. Kłóciliśmy się, tak jak każda para. Nigdy nie doprowadziłem jej jednak do płaczu. Nie potrafiłem jej krzywdzić. Wystarczyła nam godzina, by zatęsknić za sobą. Nadal wymienialiśmy uszczypliwe uwagi. Nie brakowało ironii i złośliwości. Nasz związek miał na tyle oryginalne podstawy, że pozwalaliśmy sobie na odrobinę więcej, niż normalnie. Jednak niezależenie od okoliczności, patrzę na nią z takim samym uczuciem, jak przedtem. Nie zmienia się to, choćby wykrzyczała mi w twarz najgorsze obelgi.
            Zszedłem na parter, pokonując szerokie, marmurowe schody. Mogłem się założyć, że Hermiona zjechała po poręczy kilka minut temu. Zamieniliśmy Malfoy Manor w coś więcej, niż kamienną twierdzę. Puste, zimne przestrzenie znikły gdzieś po drodze. Wprowadziliśmy się niedługo po przyjęciu, zorganizowanym przez moją matkę. Granger urządziła większość pomieszczeń, a te najbardziej mroczne zostały zamknięte, by już nigdy nie przypominały o przeszłości. Teraz spokojnym, wolnym krokiem mijałem miejsce, gdzie jeszcze rok temu wisiało zwierciadło Ain Eingarp. Pozbyliśmy się go z pomocą McGonagall, ale świadomość jego istnienia coś nam dawało. Wiedzieliśmy, że spojrzenie w tę taflę ukazałoby nam tylko nasz wspólny obraz. Byliśmy swoimi jedynymi pragnieniami.
            Zdawałem sobie z tego sprawę, wchodząc do przytulnej, pomniejszonej zaklęciami kuchni. Hermiona stała przy blacie, nalewając kawę do kubków, które zabraliśmy z jej mieszkania podczas przeprowadzki. Podała mi jeden z nich, a aromat ciepłego, lekko przyprawionego cynamonem napoju unosił się obłokiem ponad naczyniem. Przypomniała mi się chwila sprzed siedmiu lat, gdy Granger przemycała dla mnie jedzenie do piwnic Hogwartu.
- Uważaj, bo się poparzysz, Malfoy - usłyszałem jej głos i natychmiast odstawiłem kubek.
- Mówisz o kawie, czy o sobie? - odparłem, podchodząc nieco bliżej. Spojrzała na mnie kątem oka, jakby zastanawiając się, co zaraz zrobię. Dobrze wiedziała, ale takie gry sprawiały nam przyjemność. Po chwili trzymałem ją w swoich ramionach. Nie opierała się, gdy złączyłem nasze usta. Nie wypiliśmy zaparzonej wcześniej kawy. Ostygła w kubkach, a my zajmowaliśmy się tylko i wyłącznie sobą, jakby świat za oknami nie istniał.
***
- Hermiona! Jasna cholera! Rusz się stamtąd! - krzyk Alexa wyrwał mnie z otępienia. Powoli odeszłam od szyby, zdając sobie sprawę, że stałam tam już od dobrych kilku minut. Po ostatnim pocałunku Malfoya szumiało mi w głowie i nie byłam w stanie wrócić do rzeczywistości. Mimo że blondyn odjechał na motorze jakiś czas temu, zaprzątał moje myśli, jakby nadal stał obok. Nie zwracając uwagi na cokolwiek, ruszyłam na zaplecze. Pusta sala była dla mnie czymś zupełnie nowym. Nikt nie siedział przy stolikach. Panowała cisza, a moje kroki odbijały się od ścian głuchym, martwym echem.
            Zastałam bruneta, siedzącego nad stertą papierów. Dokładny stos, który miał coś zmienić, coś rozpocząć, ale nie miał niczego zakończyć. Umowa była nareszcie gotowa. Po wielu tygodniach załatwiania formalności w urzędach mieliśmy to za sobą. Wystarczył jeden podpis. Twarz Alexa zdradzała podniecenie i wyczekiwanie. W jego uśmiechu czaiła się także kpina z mojego rozkojarzenia.
- Pamiętasz, że już cię kiedyś uprzedzałem? Wpadłaś po uszy, Granger - pokręcił lekko głową, gdy usiadłam na krześle naprzeciwko.
- Nie próbowałeś mnie z tego wyciągać - mrugnęłam do niego znad biurka.
- Od szczęścia się ludzi nie ratuje, siostrzyczko.
- Przejdźmy do rzeczy i miejmy spokój - powiedziałam, przysuwając do siebie plik dokumentów.
- Jesteś tego pewna? Ufasz mi? - Alex złapał mnie za rękę, którą sięgnęłam po długopis.
- Ufam ci, jak nikomu - odepchnęłam jego dłoń i uśmiechnęłam się lekko.
- Najbardziej ufasz Draconowi - rzucił, jak gdyby mnie sprawdzając.
- Bo go kocham! - przypomniałam, z kpiącym wyrazem twarzy.
- Wygrałaś - mruknął krótko, kręcąc głową. 
- Podpisujemy? Jesteś na to w pełni gotowy? Wiesz, że to odpowiedzialność. Liczę na ciebie - spojrzałam w jego oczy, starając się wyłapać ewentualną niepewność.
- Jestem gotowy. Wystarczy, że ty mi ufasz - wyprostował się na krześle i włożył pióro między moje palce. Spojrzałam na niego ostatni raz, po czym złożyłam zamaszysty podpis pod umową.
- Załatwione. Jesteś teraz właścicielem pierwszego oddziału restauracji Demons. Gratulacje - uścisnęłam mu dłoń, jak nieczuły profesjonalista. Po chwili przyciągnął mnie jednak do siebie i mocno przytulił.
- Dziękuję, Granger - szepnął mi do ucha. Kilka minut później zdołałam się wydostać z jego uścisku. Ruszyłam do wyjścia i zatrzymałam się dopiero na chodniku. Charing Street Road. Ulica, z którą wiązało się tak wiele moich wspomnień. Moje pierwsze, własne miejsce. Restauracja, biznes, dom. Pierwsza pamiątka demonów, którą stworzyłam. Kamienica nadal należała do mnie, tak samo jak cała firma. Alex miał od tego dnia zarządzać oddziałem w Londynie. Zaufałam mu i potraktowałam jak członka rodziny. Powierzyłam swój skarb w jego dłonie. Był jeszcze młody, ale wszystkie spędzone przy mnie lata, nauczyły go fachu. Nie bałam się, że coś może pójść nie tak. Mimo wszystko mogłam mieć wszystko pod kontrolą. Nie chciałam stać w miejscu - pod względem biznesu, jak i ogółu swojego życia. Brnęłam coraz dalej w związek z Malfoyem. Po kolei porządkowałam sobie świat. W pewnym momencie zawsze nadchodzi czas na ważne decyzje. Ja podejmowałam swoje. 
- Nadal jesteś moim szefem - usłyszałam głos Alexa koło swojego ucha.
- Będę cię sprawdzać - odparłam, szturchając go w ramię.
- Zajmij się ważniejszymi sprawami - poprawił kołnierz mojego płaszcza. Zima dobiegała już końca, chłód był coraz mniejszy, ale wiatr nadal nie opuszczał Londynu.
- Jakimi? - spytałam, dobrze wiedząc, co odpowie.
- Sobą i Malfoyem - uśmiechnął się niepewnie, jakby za tym kryło się coś poważniejszego.
- Wszystko jest między nami w porządku - odpowiedziałam, patrząc przyjacielowi w oczy.
- Dlaczego jeszcze nie wzięliście ślubu? - spytał, unosząc znacząco jedną brew. Westchnęłam, patrząc z rozczuleniem na swój zaręczynowy pierścionek. Rzeczywiście coś było nie tak, chociaż wmawiałam sobie, że to tylko złudzenie. Minął rok odkąd Draco zadał mi to najważniejsze pytanie. Odpowiedziałam twierdząco, ale nadal byłam niezamężna.
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami, posyłając Alexowi niezdecydowane spojrzenie.
- Porozmawiajcie o tym - pocałował mnie w czoło, po czym zostawił samą na chodniku. Spojrzałam na zachmurzone niebo, zapowiadające prawdopodobnie ostatnie opady śniegu. Zaczęłam się zastanawiać nad wszystkim, co powiedział mi Alex. Dlaczego nie postawiliśmy z Malfoyem kolejnego kroku? Dlaczego wciąż żyjemy w jakimś zawieszeniu?  Rozmawialiśmy o wielu rzeczach. Nie baliśmy się trudnych tematów, ale ślub pozostawał nadal poza naszym zasięgiem. Ogarnął mnie dziwny niepokój. W naszym związku było wszystko, czego zawsze pragnęliśmy. Co jednak było tą blokadą? Musiałam się tego dowiedzieć. Wyciągnęłam różdżkę i teleportowałam się do domu. Całym sercem pragnęłam zastać na miejscu Dracona.
***
            Tak niewiele trzeba, by zauważyć poszczególne elementy swojego życia. Tak niewiele wystarczy obserwować, by wiedzieć, jak wiele się ma. Widzisz smutne, szare twarze. Zdajesz sobie sprawę, że wyglądasz o niebo lepiej. Kiedyś szedłem korytarzem Ministerstwa Magii, a moje życie wisiało na włosku. Egzystencja była jeszcze gorsza, niż tych zabieganych pracowników, niosących setki dokumentów. Przebywając tu teraz byłem niczym inny człowiek. Lepszy, czy po prostu dojrzalszy? Sam nie wiedziałem. Szczęśliwy i nareszcie spełniony - z pewnością. Rok tak wiele był w stanie zmienić. Nie pracowałem już tutaj, a tak przynajmniej mówiło wypowiedzenie, które trzymałem w dłoni. Szedłem do swojego szefa z tą kartką, która miała zakończyć moją rolę w przedstawieniu. Nie nadawałem się do tej pracy, chociaż przez wiele miesięcy starałem się należycie ją wykonywać. Wątpiłem w to, by moja kariera miała zabrnąć gdzieś dalej. Przynajmniej w Ministerstwie nie miałem szans na sukces. Nie była to jednak moja jedyna motywacja do rezygnacji. Było coś jeszcze, co wyrywało mi się z piersi, jakby łaknąc głębokiego oddechu. Pragnąłem prawdy i pewności, że w życiu robię to, co niezaprzeczalnie kocham. Dzisiejszego dnia kończyłem z ostatnią rzeczą, która była barierą.
- Cześć, Diable - powiedziałem, wchodząc do gabinetu przyjaciela. Jego wzrok podążył do trzymanych przeze mnie papierów. 
- Nareszcie - westchnął, uśmiechając się szczerze. Nie planowałem żadnej pogawędki z przyjacielem, ale w końcu postanowiłem na chwilę zostać. Opadłem na fotel, przyglądając się zdjęciom Rose nad biurkiem Zabiniego. Ślub miał odbyć się za rok, w Boże Narodzenie. Kasztanowłosa uzależniła od siebie Diabła, w sposób, jakiego nigdy bym się nie spodziewał. Życie przynosiło tak wiele niespodzianek.
- Podjąłem decyzję - przyznałem, nadal przyglądając się ruchomym obrazom.
- I to dobrą - Blaise kiwnął głową, podpisując niedokładnie jakieś dokumenty.
- Pamiętasz naszą umowę na dzisiaj? - spytałem, patrząc mu w oczy. 
- Jasne. Te twoje podchody są nawet zabawne. Będę pilnował Granger, jak oka w głowie - mrugnął do mnie porozumiewawczo.
- Jeśli coś nie pójdzie dobrze, natychmiast daj mi znać – wstałem z fotela, rzucając przyjacielowi stanowcze spojrzenie.
- Będę pamiętał, Malfoy. A teraz już idź! Czeka na ciebie nowe życie! – niemal siłą wypchnął mnie ze swojego gabinetu. Po chwili drzwi zatrzasnęły się za mną z hukiem. Spojrzałem na wypowiedzenie, chcąc się przekonać, że naprawdę to robię. Podjąłem właściwą decyzję i byłem tego w stu procentach pewien. Powoli ruszyłem do biura swojego szefa. To było jak wędrówka do wolności. Czułem się rozluźniony oraz spokojny, jak jeszcze nigdy wcześniej. Szedłem w dobrą stronę, tę najlepszą.
***
Dom był pusty, a panująca w nim cisza działała destrukcyjnie na atmosferę, która zazwyczaj tam panowała. Weszłam do każdego pomieszczenia, ale Malfoya nie było w żadnym z nich. Nie czekałam zbyt długo. Po chwili znalazłam się przed wejściem do Ministerstwa. Liczyłam na to, że znajdę go w biurze. Pochylonego nad papierami, skupionego i kompletnie odłączonego od zewnętrznego świata. Musiałam przyznać, że już od dawna nie pasował do niego ten wizerunek idealnego urzędnika. Wiele razy szukałam w jego firmowym wcieleniu odrobiny tego, co tak mnie przyciągało. Odnajdywałam to, gdy wracał do domu. W naszych własnych, czterech ścianach był kimś prawdziwym. Tym mężczyzną, który przekraczał wszelkie granice. Tym, który wciąż stał na krawędzi. Przy mnie uśmiechał się w ten wyjątkowy sposób, jakby niedowierzał, że jednak stać go na taki gest. Praca w Ministerstwie była częścią jego życia, ale jej rola dobiegała końca, gdy przekraczał próg budynku. Często czekałam na niego, wypatrując czarnego garnituru i służbowej teczki. Kiedy szedł w moją stronę, pozbywał się krawatu, rozpinał pierwsze guziki koszuli i mierzwił włosy. Znów był mój. Witał mnie pocałunkiem. Niekoniecznie grzecznym, a tym bardziej krótkim.
Teraz szłam korytarzem, a moje obcasy stukały głośno o posadzkę. Miałam na sobie tę słynną, czerwoną sukienkę z artykułu Rity Skeeter. Czułam na sobie wzrok całej żeńskiej części Ministerstwa. Przez rok zdążyłam się przyzwyczaić do tej ciekawości oraz zawiści, tkwiącej w oczach kobiet. Miałam na własność Dracona Malfoya. Byłam chodzącą tajemnicą. Poza plotkarskimi artykułami, w prasie nie można było znaleźć nic konkretnego na nasz temat. Chroniliśmy swoją prywatność, ale tkwiąca w nas dzięki temu zagadka napawała innych ludzi zazdrością. Byłam Hermioną Granger. Udało mi się wygrać własne życie.
Starałam się nie pokazywać, jakie tkwi we mnie zdenerwowanie. Musiałam porozmawiać z Malfoyem. W zamyśleniu dotknęłam swojego zaręczynowego pierścionka. Dlaczego jeszcze nie byliśmy małżeństwem? W naszym związku układało się naprawdę dobrze. Co więc było problemem? Może kłopot tkwił we mnie?
Pchnęłam drzwi, prowadzące do gabinetu Zabiniego. Siedział rozparty na fotelu, wystukując palcami na blacie nieznany mi rytm.
- Granger! - wykrzyknął, zdecydowanie za bardzo teatralnie. Zmrużyłam oczy, po czym mój wzrok powędrował w stronę wejścia do gabinetu Dracona. Zauważyłam, że cała krew odpływa z twarzy Diabła. Natychmiast rzuciłam się do drzwi, ignorując protesty bruneta. Wpadłam do pomieszczenia, które ku mojemu zdziwieniu było zupełnie puste. Na biurku panował całkowity porządek. Na szafkach brakowało segregatorów i teczek. Usłyszałam westchnienie za swoimi plecami.
- Co tu się dzieje? - spytałam, odwracając się do Diabła, który uśmiechnął się lekko. Prawie zazgrzytałam zębami na ten widok.
- Nic się nie dzieje - odparł, łapiąc mnie za ramię i wyprowadzając do swojego pokoju.
- Gdzie są rzeczy Dracona? - syknęłam, szarpiąc się i wyzwalając z uścisku.
- Zapewne w śmieciach - usiadł w fotelu, przytrzymując ręce za głową.
- Gadaj co tu się dzieje! - warknęłam, pochylając się przez blat w jego stronę.
- Malfoy przyniósł dziś wypowiedzenie. Bezzwłocznie zabrano jego rzeczy - wyjaśnił, pokazując mi miejsce do siedzenia. Opadłam na krzesło, ciężko wzdychając.
- Jakie wypowiedzenie? Dlaczego nic mi nie powiedział? - zaczęłam pytać samą siebie.
- Granger… - jęknął Blaise, przewracając oczami.
- Czy on mnie zradza? Musisz mi powiedzieć! – poczułam napływające do oczu łzy, a coś niebezpiecznie zaczęło drażnić moje gardło.
- Nie, nie zdradza cię! Cholera jasna! Wiedziałem, że tak będzie! – wyrzucił ręce w górę, po czym nagle znalazł się przy mnie.
- O co tu chodzi, Blaise? – wykrztusiłam, mocno zaciskając dłonie na swoich kolanach. Brunet złapał się za głowę, jakby intensywnie się nad czymś zastanawiał.
- Wracaj do domu, Granger – powiedział w końcu, podchodząc do biurka i sięgając po pergamin. Nakreślił na nim kilka słów.
- Ale… - zaczęłam, patrząc na Zabiniego błagalnym wzrokiem.
- Nie ma żadnego ale! Wracaj do domu! W tej chwili! – podniósł głos, ale nie wyczułam w tym gniewu. Wstałam z krzesła, nie do końca koordynując własne ciało. W moim sercu zagnieździł się jakiś niepokój, którego za nic nie mogłam się pozbyć. Co jeśli Blaise kłamał i jednak Malfoy mnie zdradził? Co takiego się wokół mnie dzieje? Dlaczego nie wiem o wypowiedzeniu? Nie pozostawało mi nic innego, jak posłuchanie rady bruneta. Musiałam wrócić do domu. Zastanawiałam się tylko, co takiego tam zastanę.
***
            Weszłam do Malfoy Manor, już drugi raz tego dnia nasłuchując czyjejś obecności. Znów panowała cisza. Tak samo przenikliwa, ale bardziej bolesna. Znów zajrzałam do każdego pokoju, by na samym końcu skierować się do salonu. Zatrzymałam się w progu, nie dowierzając temu, co widzę. Pomieszczenie wyglądało tak, jak rok temu, gdy przybyliśmy do zaniedbanej posiadłości razem z Draco. Tysiące świec unosiły się pod sklepieniem, rzucając blaski na wypolerowaną podłogę. Zasłony przy ścianach miały odcień jeszcze głębszej niż wtedy czerni. Powoli weszłam do pokoju. Na jego środku odnalazłam mały, drewniany stolik, a na nim zwinięty pergamin. Po chwili odważyłam się sięgnąć po wiadomość. Była zaadresowana do mnie, dobrze znanym mi, dokładnym pismem. Serce biło mi, jak oszalałe, gdy dotknęłam papieru. Bałam się tego, co mogłam ujrzeć. Na kilka sekund zamknęłam oczy, by uspokoić zszargane nerwy. W końcu udało mi się okiełznać drżące dłonie i rozwinęłam pergamin.
Szukaj mnie, Granger.
Tam, gdzie obywał nas deszcz.
***
            Kiedyś powiedziałem jej, że pragnę, by burza obmyła mnie do czysta. Chciałem stanąć w strugach zacinającego deszczu i poczuć ten chłód na swoim ciele. Krople na moich skroniach, wiatr opływający twarz. Duszę oddzielającą się od ciała. Tylko w jednym miejscu doświadczałem dokładnie tego, co tkwiło głęboko w mojej podświadomości. Stojąc na moście, patrzyłem na płynącą pode mną Tamizę. Teraz nie padał deszcz. Nie potrzebowałem go, bo moja dusza była już oczyszczona i wolna. Mogłem stać przy barierce, chłonąc ciszę. Wiedziałem, że przede mną cała przyszłość. Czekałem tylko na jedno. Na nią.       Mijały kolejne minuty, a ja zastanawiałem się, czy to, co robię jest normalne. Bałem się reakcji Granger, z drugiej strony zdając sobie sprawę, że mieliśmy unikać rutyny. Moje rozmyślania przerwał cichy dźwięk, który po chwili zidentyfikowałem jako lądującą na barierce sowę. Wiadomość od Zabiniego była krótka, ale rzeczowa. Właściwie nie zmieniała niczego, z wyjątkiem tego, że wszystko miało potoczyć się szybciej.
            W końcu usłyszałem charakterystyczny dźwięk teleportacji. Odsunąłem się powoli od barierki. Granger stała kilka metrów ode mnie. Jej twarz była nienaturalnie blada, a usta drżały ze zdenerwowania. Musiałem przyznać, że zachowałem się jak ostatni kretyn. Postawiłem kilka kroków w jej stronę. Nie unikała mojego wzroku, ale brązowe tęczówki przepełnione były niepokojem. Zatrzymałem się, gdy była na wyciągnięcie ręki.
- Co ty wyprawiasz, Malfoy?! Co ty znowu wymyśliłeś?! – wykrzyknęła, podchodząc do mnie i uderzając drobnymi pięściami w moją klatkę piersiową. Po jej policzkach popłynęły pierwsze łzy. Zareagowałem bez zastanowienia. Złapałem ją mocno za nadgarstki, po czym przyciągnąłem do siebie. Na początku próbowała się wyrwać, ale później pozwoliła mi się pocałować. Nie minęło kilka sekund, gdy powoli rozchyliła wargi. Uspokoiła się nieco, mocno przywierając do mojego ciała. Starłem jej łzy wierzchem dłoni. Kiedy się od siebie odsunęliśmy, wziąłem ją za rękę.
- Nienawidzę cię – syknęła, milimetr od moich ust, po czym raz jeszcze musnęła je swoimi. Nie byłem w stanie stwierdzić, czy drży z zimna, czy z powodu tego, z jaką pasją ją całowałem.
- Ja też cię kocham, Granger – uśmiechnąłem się złośliwie, po czym pociągnąłem ją do siebie i zacząłem biec wzdłuż barierki.
- Jasna cholera! Co tu się dzieje? – wrzeszczała, ledwie dotrzymując mi kroku. Zwolniłem nieco, ale nadal mijałem w ostrych zakrętach kolejnych przechodniów. Większość patrzyła na nas, jak na wariatów.
- Zaufaj mi – rzuciłem przez ramię, spoglądając na jej zarumienioną twarz.
- Oszalałeś! Rzuciłeś pracę! – krzyczała, chociaż zabierało jej to potrzebne do biegu powietrze. Przystanąłem na chwilę przy końcu mostu, po czym przyciągnąłem ją do siebie i znów pocałowałem, dając głęboki oddech.
- Zrobiłem to, co chciałem zrobić od dawna – powiedziałem, patrząc jej w oczy.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? – spytała, dotykając mojego policzka. Nie wyglądała na rozgniewaną, a raczej rozczuloną i niedowierzającą.
- To miała być niespodzianka. Zresztą  dzień się jeszcze nie skończył. Przygotuj się na więcej – ostatnie słowa wyszeptałem wprost do jej ucha. Później znów puściłem się biegiem, mocno splatając jej palce ze swoimi. Nie odezwała się ani razu, dopóki nie zatrzymałem się przed ogromnym gmachem na jednej z Londyńskich ulic.
- Gdzie my jesteśmy? – spojrzała na mnie, po czym na budynek.
- Wejdźmy do środka – otworzyłem przed nią drzwi i wprowadziłem do gustownie urządzonego holu. Przywitała nas siedząca w recepcji sekretarka.
- Umowa już na pana czeka, panie Malfoy – powiedziała, wskazując nam klatkę schodową. Granger nie zdołała wyrazić swojego zdziwienia, bo pociągnąłem ją dalej.
- Nie wytrzymam! O co tu chodzi? – zrobiła lekko obrażoną minę, ale nie działało to na mnie w taki sposób, jakiego się spodziewała. Nie odpowiedziałem na jej pytanie. Wszedłem do dobrze znanego mi od jakiegoś czasu gabinetu. Przy biurku siedział uśmiechnięty urzędnik, a na biurku przed nim leżały przygotowane papiery.
- Jeden podpis i wszystko gotowe, panie Malfoy – podsunął mi dokumenty i podał pióro, co nie umknęło uwadze Hermiony. Musiała już zauważyć, że nie byliśmy w mugolskim urzędzie.
- Dziękuję za współpracę – uścisnąłem dłoń mężczyzny, zebrałem swoją kopię umowy do teczki i niezauważalnie dla Granger odebrałem od urzędnika pęk kluczy. Bez słowa opuściłem gabinet, starając się nie roześmiać, widząc minę swojej dziewczyny.
- Krew mnie zalewa! – wrzasnęła, nie zwracając uwagi na to, że nie jesteśmy sami na korytarzu. Przysunąłem się do niej i pocałowałem, by po chwili się teleportować.
***
            Wylądowaliśmy na zatłoczonej o tej porze ulicy Hogsmead. Spojrzałam zdezorientowana na Malfoya, który uśmiechał się tajemniczo bardziej do siebie, niż do mnie. Czułam się jak w jakimś niedorzecznym śnie. Rano myślałam, że moje życie runie, nim przyjdzie południe. Tymczasem teraz wszystko się odwracało, lecz nie wiedziałam w jakim kierunku zmierza. Byłam już pewna, że w całej sprawie maczał palce Zabini. Nie byłam jednak w stanie stwierdzić, jakie dokładnie ma plany idący obok mnie blondyn. Mimo czasu, który z nim spędziłam, nadal był dla mnie zagadką. Mimo wielu godzin, dni i noc w jego towarzystwie, był jak wiecznie nieodkryta tajemnica. Sekret, który był dla mnie, niczym upojenie.
- Dlaczego jesteśmy akurat tutaj? – spytałam, nieco przyspieszając kroku, by go dogonić. Spojrzał na mnie kątem oka, a jego uśmiech jeszcze bardziej się pogłębił.
- Jest miejsce, które koniecznie musisz zobaczyć – wziął mnie za rękę. Teraz szliśmy już spokojnie i powoli. Przechodnie nie zwracali na nas uwagi. Wyglądaliśmy jak najzwyklejsza para podczas spaceru uliczką miasta. Nikt nie znał naszej prawdziwej, tylko nam znanej historii. Nikt nie mógł wyczytać w gazetach o tym, z czym wygraliśmy. Nikt nie widział demonów w naszych oczach, bo tylko my mogliśmy je widzieć. Patrzyłam na Malfoya, gdy nieprzerwanie posuwaliśmy się do przodu. W jego postawie tkwiło coś, czego brakowało mi, gdy przebywał w pracy. Ta iskra, pomieszanie złośliwości z pewnością siebie. To w takich momentach zdawałam sobie sprawę, że było warto.
            Nagle zatrzymaliśmy się pośrodku chodnika. Draco kiwnął głową w stronę wznoszącego się ponad nami budynku. Powoli przeniosłam na niego wzrok. Była to piękna, staroświecka kamienica z czerwonej cegły. Przypominała nieco tą na Charing Street Road. Usłyszałam brzęk kluczy, a po chwili zdałam sobie sprawę, że Malfoy stoi przy drzwiach.
- Kamienica jest nasza – powiedział, odwracając się do mnie i wyciągając dłoń. Przyjęłam ją dopiero po chwili, gdy jako tako odzyskałam przytomność umysłu.
- Ale… -zaczęłam, przyglądając się rzeźbionej powierzchni okiennic oraz przeszklonej witrynie. Moja wyobraźnia zaczęła pracować na wyższych obrotach.
- Kupiłem ją z kilku powodów. Chciałaś otworzyć drugi oddział restauracji. Dlaczego nie tutaj? Ja chciałem zająć się czymś innym. Rzuciłem pracę, żeby ci pomóc – wyjaśnił, powoli przeprowadzając mnie przez próg. To, co zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach. Sala na parterze okazała się być idealna na stworzenie lokalu. Pomieszczenie było ogołocone z mebli, ale byłam w stanie sobie wyobrazić, jak może wyglądać razem z nimi. Już słyszałam w głowie gwar rozmów moich klientów.
- Podoba ci się? – Draco stanął za mną, by po chwili objąć mnie w talii.
- Jest cudownie. Jak długo to planowałeś? – pozwoliłam mu powoli wodzić ustami po swojej szyi. Jego ciepły oddech wprawiał moje ciało w drżenie.
- Jakiś czas – szepnął, całując moją szyję. Odwróciłam się w jego ramionach i spojrzałam w stalowe tęczówki.
- Dziękuję – wspięłam się na palce, po czym złączyłam nasze usta.
- Jest jeszcze coś, co dla ciebie mam – powiedział, gdy się od siebie odsunęliśmy.
- Co takiego? – uśmiechnęłam się, wplatając palce  w jego włosy.
- Czeka nas jeszcze mała podróż – odparł tajemniczo, po czym wyciągnął różdżkę. W pełni mu ufałam. Po chwili staliśmy już na chodniku, trzymając się za ręce. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale byłam pewna, że ten dzień będzie jednym z lepszych w moim życiu.
***
            Niewiele jest rzeczy tak dobrych, jak wiatr we włosach, poczucie ciągłego ruchu, tej wyjątkowej dynamiki. Zmierzasz przed siebie, zostawiasz problemy i zmartwienia. Nie ma już przeszłości, bo masz tylko następne sekundy. Tylko następny dzień, rok. Następne życie. Pędziliśmy zdającą się nie mieć końca drogą. Silnik motoru wydawał głębokie dźwięki. Takie chwile mogłyby nie mieć końca. Hermiona obejmowała mnie mocno ramionami. Wiedziałem jednak, że się nie boi. Starałem się, by przy mnie była bezpieczna. Słyszałem co jakiś czas jej krzyk, gdy przyspieszaliśmy na pustej szosie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, odkąd opuściliśmy Hogsmead i znaleźliśmy się tutaj – z dala od zimy, z dala od rzeczywistości.
            Po następnych kilku kilometrach wyhamowałem na żwirowym podjeździe. Granger zeskoczyła z motoru, ściągając kask. Brązowe włosy opadły jej na ramiona, a w oczach czaiło się to, co tak bardzo kochałem. Kiedy stanąłem obok niej, uśmiechnęła się w ten wyjątkowy sposób. Tak robiła to tylko dla mnie.
- Co tu robimy? – wskazała palcem na rozciągający się przed nami ogród. W oddali wznosił się biały budynek, do którego prowadziła kamienista ścieżka.
- Bierzemy ślub – odpowiedziałem, a kask wypadł Hermionie z rąk i upadł na podjazd.
- Mówisz poważnie?! – zajrzała mi w oczy, a ja tylko kiwnąłem głową. Ku mojej radości i częściowemu zdziwieniu, Granger zarzuciła mi ręce na szyję, po czym mocno pocałowała.
- Czyli to oznacza zgodę na dalsze działania – uniosłem brew, a ona uśmiechnęła się lekko.
- Jak najbardziej – szepnęła prosto w moje usta.
***
            To nie był normalny ślub. Nie było przygotowanych dla gości ławek, ani długiego welonu. Brakowało dłużących się przygotowań do tego dnia oraz magicznie wysyłanych zaproszeń. To nie było normalne życie, a tym bardziej my nie byliśmy banalni. Umieliśmy tworzyć własną historię.
             Draco sam wybrał dla mnie białą, prostą suknię, która przy każdym ruchu zdawała się tworzyć wokół mnie srebrne, nieco mgliste płomienie. Dobrze wiedziałam, co takiego chciał mi tym przypomnieć. Swoje piękne, głębokie oczy, które kryły demony. Te oczy, które trzymały mnie przy życiu przez siedem lat. Teraz miałam w nie patrzeć już do końca swoich dni.
             Ceremonia odbyła się w ogrodzie rezydencji Malfoya we Francji. Okolica była przepełniona pewnego rodzaju magią, której nie mógłby zrozumieć żaden mugol. Bycie czarodziejem otwiera oczy na wiele nowych rzeczy. W powietrzu rozchodził się zapach magnolii, co przypominało mi mój własny dom w Londynie. Promieni słońca nie zasłaniała ani jedna chmura.  Byliśmy tylko my dwoje i magiczny urzędnik. Nie potrzebowaliśmy nikogo więcej. Prywatność była dla nas czymś, co musieliśmy wyrywać siłą ze swojego skomplikowanego życia. Kiedy już ją mieliśmy, traktowaliśmy jak najcenniejszy skarb. Ustaliliśmy, że dla rodziny oraz przyjaciół zorganizujemy oddzielne przyjęcie. Ten dzień miał być tylko nasz. Widzieliśmy i czuliśmy jedynie siebie nawzajem. Tęczówki Dracona wpatrzone we mnie. Jego chłodne dłonie splecione z moimi. Czuły pocałunek, który otwierał nasze małżeństwo. Tamtego popołudnia stałam się panią Malfoy. Nieodłączną częścią życia mężczyzny, którego kochałam…
***
            Od kiedy mogłem nazwać swoją egzystencję życiem? Wiele razy próbowałem odpowiedzieć sobie na to pytanie. W końcu doszedłem do wniosku, że tamtej nocy w skrzydle szpitalnym podjąłem walkę o samego siebie. Gdy Hermiona Granger po raz pierwszy zasmakowała moich zakazanych ust, postanowiłem, że ją zdobędę. Nie zwracałem uwagi na to, że w pewien sposób się wyniszczałem. Była tylko jedna myśl. Znaleźć ją. Mieć, całować, dotykać, słuchać… Okazuje się, że jeżeli czegoś naprawdę pragniesz, jest to realne, wręcz namacalne. Możesz mieć wszystko, jeśli tego chcesz.  
            Kiedy teraz patrzę w bok, widzę ją, jak śpi spokojnie w moich ramionach. Brązowe, długie włosy ma rozrzucone na mojej skórze. Oddycha miarowo, w równym rytmie, a jej serce bije tuż obok mojego. Jest moja. Jest moim życiem. Jest mną. Uśmiecha się przez sen. Zastanawiam się, co takiego widzi. Ja już o niczym nie jestem w stanie marzyć. Mam to, co daje mi największe spełnienie. Patrzę, jak powoli unosi powieki. Celebruję każdy dzień, który ze mną spędza. Obserwuję każdy jej ruch, chociaż znam jej zachowanie na pamięć.
- Kocham cię – są to pierwsze słowa, jakie wypowiada. Po chwili jej twarz jest naprzeciwko mojej. Śledzi moje rysy czujnym spojrzeniem.
- Ja też cię kocham – całuję ją powoli i długo. Czuję, jak oplata mnie ramionami. Zapach jej skóry niemal mnie odurza.
- Wiesz, że jesteś mój? – pyta, spoglądając na mnie spod rzęs. Nie mówi jednak zmysłowym, prowokującym głosem.
- A ty moja – odpowiadam, przewracając ją na plecy. Wplata palce w moje włosy. Czas staje, tak jak robił to już setki razy w jej obecności. Znów ją całuję. Tym razem głębiej i zachłanniej. Nie pozwala mi się odsunąć. Tracimy połączenie z rzeczywistością. Zabieramy siebie nawzajem gdzieś daleko. Jesteśmy jednością. Jednym ciałem, jedną duszą. Jednym demonem. Słyszę jej głos przy swoim uchu. Chłonę jej zapach, jej ciepło i smak. Nie ma już niczego więcej. Zamyka oczy, gdy całuję jej aksamitną szyję. Zaciska palce na moich ramionach. Teraz nie ma już granic.
***
            Widzę, jak wchodzi do restauracji. Nasze spojrzenie się spotykają. Nie ma już klientów. Nie ma gwaru rozmów. Nie ma odgłosów, dochodzących z kuchni. Podchodzi do mnie i mocno całuje, jakby to miał być nasz ostatni raz. Ale nie będzie. Patrzą na nas wszyscy goście. Są tu również uczniowie Hogwartu. Znają już nasze zwyczaje. W kącie pomieszczenia siedzi profesor McGonagall. Kiedy Draco się ode mnie odsuwa, macha do nas. Restauracja w Hogsmead działa już od roku. Jesteśmy szczęśliwi, jak nigdy dotąd. Malfoy łapie mnie za rękę i wyprowadza na zaplecze, gdzie siadam mu na kolanach.
- Tęskniłem – mówi, zakładając mi kosmyk włosów za ucho. Nie widzieliśmy się zaledwie kilka godzin, ale tak już to działało. Potrzebowaliśmy się, jak powietrza.
- Ja też – całuję go w usta, przyciągając do siebie mocno i chciwie. Po chwili czuję, że się teleportujemy. Stoimy na środku salonu w Malfoy Manor. Nad naszymi głowami płoną tysiące świec. Przy kominku wisi powiększona fotografia. Przedstawia ruchomy obraz ze skrzydła szpitalnego. Zdjęcie zrobił brat Colina Creeveya, który krył się razem z członkami Zakonu Feniska w murach Hogwartu. To pamiątka tamtej nocy, gdy po raz pierwszy poczułam Malfoya całą sobą. Fotografia przedstawia nas dwoje. Nachylam się nad Draconem i powoli całuję go w blade, chłodne usta. Teraz robię to samo.
            Historie podobno zataczają koło. Wiem, że warto jest czekać na odpowiednie chwile. Nauczyłam się  ufać własnemu przeznaczeniu. Teraz miałam życie, o jakim zawsze marzyłam. Pozwoliłam swoim demonom zawładnąć swoją duszą. Była to najlepsza podjęta przeze mnie decyzja. Nie żałowałam jej w żadnej sekundzie.
***
Demony są ukryte w naszych oczach.
Wystarczy, że sięgniesz głębiej.
Zobaczysz więcej.

~~~
Kochani,
nadszedł czas na pożegnanie z tą historią. Wciąż nie mogę uwierzyć, że zdołałam ją napisać. Było to dla mnie ogromne wyzwanie. Włożyłam w ,,Ukryte Demony" wiele serca i czasu. Poświęcałam cenne godziny, by przelewać na papier to, co tworzyło się niespodziewanie w mojej głowie. Chcę, żebyście wiedzieli, że ta historia ma dla mnie ogromne znaczenie. Będę wracać do niej jeszcze wiele razy. W tych wszystkich słowach tkwi więcej mnie, niż jesteście to sobie w stanie wyobrazić. Jeśli ktoś z was będzie czytał całe opowiadanie raz jeszcze, niech zajrzy głębiej. Między słowa.
             Muszę przyznać, że nienawidzę pisać takich niby pożegnań. Właściwie wcale się z wami nie żegnam. Zostaję tu z miniaturkami. Jeszcze będziecie mięli mnie dosyć. 
Wiem, że liczycie na podziękowania. Wy jesteście tu najważniejsi. Daliście mi siłę do pisania. Gdyby nie wasze komentarze, nie zdołałbym skończyć tej historii. Boję się, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich, którym muszę podziękować. Postaram się jednak, jak tylko mogę.
               Na początek - kochana M. Twoje komentarze wiele razy dodawały mi sił. Czekałam z niecierpliwością na każdą twoją opinię. Wiedziałam, że mnie nie zawiedziesz. Dziękuję za wszystko, czego nie jestem w stanie nawet opisać.
             Poza tym, dziękuję wszystkim czytelnikom. Każdemu, kto komentował i wyrażał swoją szczerą opinię. Nie będę was wszystkich wymieniać. Za bardzo boję się, że kogoś pominę. Czujcie się tak, jakbym kierowała te słowa wprost do was. Dziękuję każdemu obserwatorowi - tym cichym i ukrytym również! Mam nadzieję, że pod epilogiem większość z was się odezwie. Dziękuję za wspaniały czas spędzony z wami przy tym opowiadaniu. Mam najcudowniejszych czytelników na całym świecie.

         Mam nadzieję, że epilog wam się spodobał. Liczę na wasze opinie. Pierwsza miniaturka pojawi się na blogu dopiero za jakiś czas. Planuję jakiś odstęp między epilogiem, a publikacją tych one shotów, żeby nie było zamieszania. Mam nadzieję, że zostaniecie tu ze mną, by ocenić te krótkie wersje Dramione. Jeszcze co najmniej przez dwa miesiące będę tutaj coś wstawiać!

Pozdrawiam was gorąco,
zawsze wasza,
EDGE

126 komentarzy:

  1. Genialny epilog. Genialne opowiadanie. uwielbiam je. Czekam na Twoje kolejne notki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Cieszę się, że epilog się spodobał. Kolejne notki już niedługo.

      Usuń
  2. Czekałam na ten epilog i jestem w pełni zadowolona, że pojawił się dzisiaj. Jak każdy Twój rozdział, epilog jest równie genialny. Cieszę się, że mogłam przeczytać tą historię, bo już wiem, że jeszcze nie raz do niej wrócę.Tak samo jak do bez definicji. Teraz pozostaje nam tylko czekać na dalszą Twoją twórczość, którą ja na pewno będę śledzić.
    No i oczywiście wielkie podziękowania, należą Ci się, za to jaka jesteś i jak tworzysz.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musieliście czekać na ten tekst dość długo, za co was przepraszam :) Niestety czas nie jest moim... przyjacielem :P Przynajmniej udało mi się napisać dłużej, niż kiedykolwiek. Cieszę się, że epilog się spodobał. Miałam nadzieję, że was nie zawiodę.

      Usuń
  3. O kurcze!
    Przeczytalam dzisaj calosc i jestem zakochana w tym blogu! <3
    Dawno nie czytakam czegos tak dobrego!
    Masz ogromny talent do pisania, woec prosze naoisz jeszcze jedno Dramione! *,*
    Szkoda, ze to juz koniec :(
    Bardzo wciagnelo mnie to opowiadanie!
    Nie moge oczywiscie mowic o sb jak o prawdziwej czytelniczce tego bloga, bo dopiero dzisiaj je przeczytalam, ale i tak ono podbilo moje serce :*
    Harry ;_____;
    Ach, to wszystko tak pieknie opisalas! <3
    A ta koncowka! <3
    Co do wczesniejszych rozdzialow <3
    Byly cudowne i mama musiala sila mnie odciagac na posilki ;3
    Cudnie opisywalas akcje Dramione :3
    Gdy ochlone napisze cos wiecej *.*
    Jestem na tak ;D
    Czekam ns kolejna twoja tworczosc!
    Powodzenia w dalszym pisaniu ;*
    Pozdrawiam <3
    Dramione-milosc-przez-glupote.blogspot.com
    Bylabym zaszczycona, gdybys zajrzala *,*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałaś poświęcić mnóstwo czasu na przeczytanie całego opowiadania :) Cieszę się, że się spodobało. Jak na razie nie planuję nowej, długiej historii Dramione. Chcę napisać coś swojego. Bardzo mi miło, że ta historia tak wciągnęła. Zapraszam na mojego nowego bloga, gdzie znajdziesz moje autorskie opowiadanie. www.ukochana-ciemnosc.blogspot.com

      Usuń
  4. Jesteś jedną z moich ulubionych autorek, masz ogromny talent, a Twoje opowiadania są cudowne! Kocham Twoje Dramione i jestem pewna, że jeszcze nie raz powrócę do tych historii <3
    Pozdrawiam Dori :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że moja twórczość się podoba. Mam nadzieję, że będziecie tu jeszcze wpadać i może dzielić się ze mną nowymi spostrzeżeniami.

      Usuń
  5. Jej. Epilog jest c u d o w n y !
    Wszystko jest takie głębokie i niezwykłe. Gdy to czytałam, to się wzruszyłam.
    Jesteś najlepsza. :)
    Będę wracać do twoich opowiadań jeszcze nie raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że się spodobało. Bardzo długo pracowałam nad tym epilogiem i chciałam, by był idealny.

      Usuń
  6. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec :)
    W sumie to nie wiem co napisać, brak mi słów...
    Jesteś NIESAMOWITA <3
    To opowiadanie było dla mnie bardzo ważne. Często znajdowałam w nim siebie :) już tęsknie <3
    Hermiona i Malfoy są tacy inni niż wszędzie ;) Kocham ich <3
    Twój blog jest wyjątkowy <3 tak, dla mnie nadal jest i zawsze będzie :) zajrzę tu nie raz i nie dwa :)
    Cieszę się, że stworzyłaś nowego bloga. Nieważne czy to Dramione czy nie, ważne, że Ty będziesz tam pisać, a to daje gwarancję, że to będzie coś wyjątkowego :*:)
    Od samego początku odkąd było wspomniane o zdjęciu zastanawiałam się co na nim było ;) dzisiaj już wiem i muszę przyznać, że zauroczyłaś mnie ;) poleciała mi łezka <3
    Nie wiem komu mam dziękować za to, że jakimś cudem znalazłam tego bloga ;)
    To na pewno nie wszystko co chcę Ci napisać :) jeszcze się odezwę ;)
    Ale już teraz mogę podziękować za te wspaniałe historie <3
    Dziękuję Ci Edge! <3 można powiedzieć, że w jakimś stopniu odmieniłaś moje życie :)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wierzę, że ,,Ukryte Demony" dobiegły już końca. Naprawdę szybko to minęło. Cieszę się, że mam takich wspaniałych czytelników jak wy. Oddawałam wam cząstkę siebie w każdym rozdziale. Chciałam, żebyście to widzieli, jak i mogli znaleźć coś dla siebie w każdym tekście. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tu zajrzycie, by czytać między słowami.
      Stworzyłam nowego bloga z nadzieją, że część moich czytelników zechce zobaczyć, jak piszę autorskie opowiadanie. Mam nadzieję, że ktoś tam kiedyś wpadnie i że się nie zawiedzie, Nie chcę być zapamiętana tylko z historii Dramione.
      Jeszcze nikt nie powiedział mi, że zmieniłam czyjeś życie :) Dzięki. Wy też odmieniliście moje w pewnym sensie :P

      Usuń
  7. Szkoda, że to już koniec, ale się cieszę, że nas nie zostawiasz i wrócisz tu z miniaturkami. Nigdy nie komentowałam twoich opowiadań, bo jakoś nie lubie wyrażać swojej opini, ale postanowiłam, że teraz powinna. Uważam, że twoje pierwsze jaki i drugie opowiadanie jest świetne, boskie, cudne i co sobie jeszcze tam wymarzysz. Masz ogromny talent i jesteś po prostu świetna! Kocham Cię i Twoje Dramione! Czekam na miniaturkę i życzę weny oraz postaram się teraz wyrażać swoją opinię.
    Marciolak=D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :) Doceniam to, że zdecydowałaś się odezwać. Bardzo mi miło. Mam nadzieję, że chętnie będziesz czytać moje miniaturki.

      Usuń
  8. To było wspaniałe opowiadanie :-) Szkoda , że to już koniec ale czekam z niecierpliwością na Twoje miniaturki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze pytanie :-) Będzie dostępna wersja PDf tego opowiadania do ściągnięcia?

      Usuń
    2. Dziękuję :) Cieszę się, że się spodobało.
      Co do pytania. Nie, raczej nie powstanie wersja PDF opowiadania. Nie mam na to po ludzku czasu, a po drugie nie chcę ryzykować plagiatu itd. Nie mam sił ani ochoty, by później walczyć o prawa autorskie itd. Nie chodzi o to, że wam nie ufam. Po prostu nie wiecie o kilku sprawach, które już miały miejsce i z którymi musiałam się zmagać. M.in. dlatego pojawiła się blokada kopiowania na blogu.

      Usuń
  9. Kochane , świetne , cudowne , zapierające dech , wspaniałe , genialne ..
    Pełen podziw dla Ciebie , droga Edge .
    Nie mam siły opisywać każdej części po kolei , bo by to było za
    słodkie i w ogóle . Po prostu powiem , że to było nieziemskie . Cały czas , uśmiech nie schodził mi z twarzy . No , po prostu kocham to ! ;) ♥
    Czekam na miniaturki , gratulujè i gorąco pozdrawiam . Ula . :) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Cieszę się, że aż zapierało dech. Starałam się.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten epilog jest po prostu genialny. Boski, niesamowity, wyjątkowy. Za niedługo pewnie wrócę do Twoich historii. Zmuszały mnie do myślenia i dzięki nim zrozumiałam wiele rzeczy. Uporządkowałam swoje myśli i życie. Wreszcie wszystko nabrało sensu!
    Ślub był piękny (przynajmniej tak sądzę) <33
    Nie mogę się już doczekać miniaturek i autorskiego opowiadania, za które wezmę się najprawdopodobniej dopiero za dwie godziny :( Jeśli jest choć w połowie tak świetne jak "Ukryte Demony" albo "Bez Definicji", na pewno się zakocham! ♥
    xoxo,
    patkaza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że się spodobało. Pisząc to opowiadanie starałam się coś przekazywać,a nie tylko pisać suchy tekst. Moje autorskie opowiadanie będzie z pewnością wyjątkowe, bo wkładam w to dużo serca. Autorska historia to zupełnie inna bajka.

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Amm.. Ech... Może jednak trochę rozwinę :) Gratuluję zakończenia już drugiej historii!! To jest coś. Warto było czekać na ten epilog. Lubię to że lubisz przedłużać. Tak w dobrym sensie. Nie piszesz że wzieli ślub, mieli dzieci i na obiadki przychodziła tylko ginny bo ron to debil i zniknął z powierzchni ziemi. Ty wszystko tłumaczysz. Opisujesz relacje harrego, ich wątpliwości, genialny plan. Mimo iż to epilog nadal jest akcja. Podoba mi się to. Czekam na twoje miniaturki... I Jeszce Raz Gratuluję!!

      Usuń
    2. Dziękuję :) Cieszę się, że epilog się spodobał. I ktoś zauważył to, w jaki sposób wszystko opisuję!!! Nie lubię tego: ślub, dziecko.,. Bla bla bla. Wolę swój, trochę dłużący się styl.

      Usuń
  13. Nawet nie wiem co napisać. To opowiadanie tak jak i to poprzednie na tym blogu były ze mną długo. Po co mam ci mówić, że genialnie piszesz, skoro wszyscy już to napisali. Przez "Ukryte Demony" wylałam wiele łez szczęścia, wzruszenia i smutku. Sporo razy cieszyłam się jak wariatka. Szkoda, że to koniec. Czekam na miniaturki, ale mam nadzieję, że kiedyś zabierzesz się jeszcze za kolejną historię Dramione. Jesteś moją ulubioną autorką.
    Pozdrawiam,
    Revelio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak bardzo mi miło to wszystko słyszeć. Mam wspaniałych czytelników.

      Usuń
  14. Wszystko co dobre musi się skończyć. Polubiłam tą historię i szkoda mi się z nią żegnać, Teraz będę czekać na Twoje miniaturki, zastanawiam się tylko czemu piszesz o terminie co najmniej dwóch miesięcy, liczę, że starczy Ci weny i pomysłów by pisać znacznie dłużej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, wszystko ma swój koniec. Ale są i początki. Zaczynam autorską historię. Chcę się rozwijać.
      Dwa miesiące... Co najmniej. Nie wiem co będzie za miesiąc. Nie wiem co będzie dalej. Mam gotowych kilka miniaturek. Zobaczę co przyniesie przyszłość :)

      Usuń
  15. Hej
    aż się popłakałam, gdy przeczytałam że to juz koniec, to takie smutne, tak, twoje historie były wspaniałe i ten epilog też taki jest, nie mogę uwierzyć że ten czas dobiegł końca zupełnie pamiętam jak znalazłam twojego bloga gdy byłaś w środku tworzenia "Bez definicji". Od razu pokochałam twoją twórczość. Naprawdę była wspaniała, jak i ta. Wciągnęłam się w losy bohaterów, śmiałam się z nimi, płakałam, i rozpaczałam. Ta historia wiele dla mnie znaczyła, mam nadzieję że może jeszcze kiedyś wrócisz do tworzenia Dramione. I znów powstanie tak cudowne opowiadanie
    Pozdrawiam, Charlotte
    Zapraszam do siebie http://charlotte-petrova-dramione.blogspot.com/ - przepraszam za spam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że się spodobało. Jak na razie nie planuję kolejnego Dramione. Chcę zająć się czymś w stu procentach swoim. Mam nadzieję, że zrozumiecie.

      Usuń
  16. Dziękuję.
    Za "Ukryte Demony".
    Za historię, która jest pełna miłości, ale nie jest przesłodzona.
    Za sytuacje, które nie są oczywiste.
    Za uczucia, które kipią w każdym rozdziale.
    Za dramion, które jest niebanalne.
    Za demony.
    Bo one są w nas wszystkich.
    Pozdrawiam, em.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKUJĘ za to, że byłyście :* Chyba tylko tyle mogę powiedzieć.

      Usuń
  17. "ukochane demony" to najbardziej wartościowa historia ze wszystkich jakie do tej pory czytałam.
    Edge jesteś po prostu cudowna i nie spodziewałam się takiego Epilogu.
    Co prawda nie wyjaśniłaś mi co się stało z Ronem ale i tak jestem zakochana.
    Widać że włożyłaś wiele pracy w te historię i naprawdę warto było czekać z utęsknieniem na każdy rozdział.
    Jesteś cudowna i doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
    Wiem ze masz mało czasu, ale wierzę, że napiszesz jeszcze jakieś dramione kiedyś.
    Oczywiście będę zerkać na Twoje nowe opowiadanie ciekawa Twej twórczości.

    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że nawet z fanfiction można coś wyciągnąć. O to mi chodziło. Ron... Napisałam, że zniknął, wyprowadził się :P Chyba tyle starczy. W tę historię włożyłam OGROM pracy i wiele nerwów. Czasami miałam ochotę usunąć bloga, ale wy zawsze dawałyście mi siłę.

      Usuń
  18. Witaj.
    Stworzyłaś niesamowitą historię z wielkim przesłaniem. Zgadzam się z Rosmaneczką, to najbardziej wartościowa historia jaką czytałam. Pełna emocji, pasji. Podobało mi się to, że prowadziłaś narrację ze strony Draco, co pozwoliło mi w pełni poznać tę postać. Każdy nowy rozdział był zaskoczeniem.. Sam pomysł na opowiadanie był genialny, jednak powiedzmy sobie szczerze. Bez Twojego talentu nie wyszłoby takie cudo. To jedna z perełek w naszym dramionowym świecie.
    Dziękuję ci za Twój czas i zaangażowanie, za to, że dotrwałaś do końca.
    Za tak wspaniałą historię.:)
    Dziękuję.
    Pozdrawiam,
    la_tua_cantante_

    www.amor-deliria-nervosa-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że widać to przesłanie. Osobiście, większą przyjemność miałam przy pisaniu z perspektywy Draco :P Jakoś tak było mi lepiej. Może chodzi tu o ten mrok itd. Pomysł na to opowiadanie z początku był dla mnie trudny, Długo się zastanawiałam, czy w ogóle to zaczynać, ale jak widać, warto zaryzykować. Dziękuję, że czytaliście :*

      Usuń
  19. Jeju ale się wzruszyłam <3 Nie mogę uwierzyć że to już koniec... To był jedyny blog który wciągnął mnie tak mocno. Zakochałam się w autorce, jej sposobie pisania i samym opowiadaniu. To jest po prostu magiczne. Mówisz że będziemy cie mieli dosyć ? Nigdy w życiu. Chciałabym ci podziękować. To opowiadanie w jakiś sposób wpłynęło na mnie i moje życie. Na pewno będę śledzić twojego nowego bloga, a do tej histori wracać niejeden raz ... Nie wiem co mogę jeszczs napisać... Wiesz przecież jak kocham ciebie i twoją twórczość więc mam nadzieję że mi wybaczysz tak krótki komentarz ;P
    Pozdrawiam
    Wierna na zawsze
    Vivien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo się cieszę, że opowiadanie tak cię wciągnęło. Nigdy się nie spodziewałam, że będę osiągać sukcesy na polu pisania. Dziękuję raz jeszcze.

      Usuń
  20. Nigdy nie komentuje opowiadań, może to ze zwykłego lenistwa, może brak mi słów żeby coś napisać,a może to dlatego, że myślę iż autorki nie czytają wszystkich komentarzy, ale pod epilogiem, szczególnie tak wspaniałym epilogiem muszę napisać choć jedno słowo.
    'Ukryte Demony' to nie jest ogólnie najlepsze opowiadanie Dramione jakie czytałam, ale jest magiczne. Zawiera w sobie tak wielkie przesłanie walki o swoje racje, że nie można przejść obok niego obojętnie. Cudownie opisane zostały wspomnienia, sam pomysł, akcja jest czymś bardzo trudnym do wymyślenia, a Ty jako autorka stworzyłaś tak fenomenalną fabułę, że dziwię się, że sama to wszystko ogarnęłaś. Widać ile poświęciłaś tej opowieści. Widać jak bardzo starałaś się nam jak najdokładniej przedstawić kanonicznych bohaterów w tak odmiennych wersjach.
    Dziękuję, za to, że mogłam być adresatką tego opowiadania. już w jego połowie się zmieniłam. Sama zaczęłam bardziej walczyć o swoje racje, marzenia, a to wszystko za sprawą 'Ukrytych Demonów', za sprawą świetnej autorki Edge.♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jako autorka czytam KAŻDY, ale to KAŻDY komentarz. Dopóki mogłam odpisywałam na każdy z nich, czyli do jakiegoś... 35 rozdziału tej historii :P Mam nadzieję, że da ci to jakąś wiarę w autorki :P Bardzo szanuję swoich czytelników.
      Cieszę się, że moje opowiadanie jest dobre. Staram się, jak mogę. Nie chcę suchego tekstu, a coś z przesłaniem. Chcę zmieniać coś w ludziach i jednocześnie w samej sobie. Fabuła w tym opowiadaniu była wyzwaniem. Wiele razy musiałam nad czymś dłużej posiedzieć. Nikt mi w tym nie pomagał. To była moja własna walka. Ale się opłaciło :) Cieszę się, że te wszystkie rozdziały były w stanie coś zmienić.
      Dziękuję :)

      Usuń
  21. Edge, przeczytałam epilog i się popłakałam jak bóbr! Nie wiem, co mam Ci napisać. Nie wiem, jak mam Ci podziękować, za tą wspaniałą historię. Po prostu brak mi słów. Jesteś niesamowitą autorką! ;* Twoje Dramione - najlepsze jakie w życiu przeczytałam! ;) Merlinie! No płaczę... Jak się opanuję, otrząsnę, to obiecuję Ci napisać składnego komentarza. Teraz nie jestem w stanie nic napisać! Co ty, ze mną robisz kobieto! ;* Jeszcze raz dziękuję! ;*

    Pozdrawiam Lily ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję, że czytałaś :* Cieszę się, że to opowiadanie wzbudziło aż takie emocje.

      Usuń
  22. Oh, będę tęsknić. Dziękuje za piękną historie- powodzenia w tym cokolwiek teraz masz w planach
    seinA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że się podobało. Ja będę tęsknić za waszymi cudownymi komentarzami :P

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  24. Ojej, to minęło tak szybko :)Nie mogę uwierzyć, że już się skończyło... Tak mi smutno, że napisałam wiersz :)

    Bez definicji jest miłość,
    Każda inna:
    Jedna na pragnieniu oparta,
    Druga słaba, zimna...
    Trzeciej wcale nie ma,
    Gdyż dawno zanikła...
    Czwarta kiedyś się była,
    Lecz para do niej przywykła.
    Piąta przeszkody przetrwała,
    Później się rozwidliła...
    Szóstej ukryte demony potrzebują,
    By wiara w sens życia zawsze była.

    To zostało napisane przeze mnie, z dedykacją dla Edge. :) Możesz zrobić z nim, co chcesz :)

    życzę weny i pomysłów,
    Spektra Meron
    http://dramione-card-nubila.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mi też to bardzo szybko minęło. Szybciej niż jesteście to sobie w stanie wyobrazić. Wy czekacie na rozdziały, jakoś ogarniacie ten czas. Ja to pisałam i dosłownie przeleciało mi to między palcami.

      Dziękuję za wiersz :* Jeszcze nikt nie dał mi czegoś takiego. Mam wspaniałych czytelników.

      Usuń
  25. "To jeszcze nie jest koniec. To nawet nie początek końca. To dopiero koniec początku.", prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta historia dobiegła końca. Musiało się to stać. Kierowała mną siła wyższa. Nie jest to jednak koniec mojego tworzenia. Chcę się rozwijać.

      Usuń
  26. Pewnie już to kiedyś pisałam, ale trzeba to powtórzyć: JESTEŚ NIESAMOWITA!!! Bardzo dziękuję Ci za to opowiadanie, które towarzyszyło mi przez dobry kawałek czasu. Za krótki okres oczekiwania na kolejne rozdziały, za dokładność i konsekwencję w utrzymywaniu wysokiego poziomu w opisie emocji, uczuć i całej akcji :) Cieszę się, że wszystko skończyło się happy endem... No i nie mogę się doczekać kolejnych miniaturek ;) Może jednak szczęście, wena i chęci kiedyś dopiszą i wrócisz do nas z dłuższym opowiadaniem... zobaczymy, ale życzę Ci wszystkiego dobrego i kolejnych sukcesów, bo na nie zasługujesz!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Cieszę się, że było widać moją konsekwencję w tym, co robiłam. Jeśli chodzi o moją wenę - ona nigdy się jeszcze nie wyczerpała. Nie zaczynam kolejnego Dramione z zupełnie innych powodów.

      Usuń
  27. Epilog, dziękuje za wszystkie godziny spedzone nad tym opowiadaniem, licze na to ze kiedyś bedę mogla przeczytac twoja autorska ksiazke.
    I a koniec na pozegnanie, niektórzy boja sie pisac o smutku smierci zalu ale pamietaj nalezy o tym pisac to jest ludzkie i piekne bo lrzeciez w usmjech jest cala prawda smutku, smutk jak chleb powszedni potrzebny, ważny nikt nie wyobraxa sobie bez niego zycia, dopiero gdy juz sie przeje zaczynamy probowac czegos innego, szczęścia.
    Kocham ZuzA<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błędy
      W UŚMIECHU JEST CAŁA PRAWDA SMUTKU

      Usuń
    2. Myślę, że niedługo będzie możliwość poznania mojej autorskiej twórczości :)
      Ja nie boję się pisać o śmierci. Zobaczycie to nawet w miniaturkach, które mam już przygotowane. Ja chyba nie boję się żadnego tematu.

      Usuń
  28. AAAA!!Świetny epilog:)Twoje historie to zdecydowanie jedne z najlepszych,które czytałam.No cóż mogę jeszcze więcej powiedzieć?Chyba tylko tyle,że Jaram się jak Draco jabłkiem,albo nawet bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że uważacie to opowiadanie za aż tak dobre.

      Usuń
  29. :'( Nie mogę uwierzyć, że to już koniec tej opowieści. Pamiętam jak dodałaś pierwszy rozdział. Tyle pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Poznałam je. Uwielbiam czytać twoje opowiadania. A świadomość, że nie zakończysz pisania
    i będziesz dodawać moje ulubione miniaturki jest najlepszym co może być :D ♥ Mam nadzieje, że szybko nie zakończysz pisania. Uwielbiam cię. Tak jak te demony w tej opowieści. Dziękuję, za wszystko. Za piękną opowieść Dramione, do której na pewno powrócę. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Ja też pamiętam jak wstawiałam pierwszy rozdział. Wszyscy byli zdezorientowani. Nikt nie wiedział o co chodzi :P Ale chyba wszystko jest już jasne. Starałam się, by ta historia miała sens.

      Usuń
  30. To była najpiękniejsza historia, jaką kiedykolwiek czytałam. Wszystko tworzyło piękną całość, po prostu cudo. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że historia się podoba.

      Usuń
  31. Kurde…
    Przyszedł czas żeby się pożegnać i właśnie tego momentu obawiałam się najbardziej. Wiesz, że chciałam jak najbardziej odwlekać ten moment. Ale czułam i wiedziałam, że nie będę czekać wiecznie. Że w końcu napiszesz epilog.
    Odczuwam pewnego rodzaju smutek.
    Coś się skończyło.
    Pewna historia dobiegła końca.
    Nawet nie wiesz jak bardzo jestem związana z Twoim blogiem . Zaczęłam przy Twoim pierwszym opowiadaniu- Bez Definicji, gdy jeszcze byłam małym skromnym Anonimkiem w morzu innych.
    Zainspirowałaś mnie do stworzenia swojej własnej historii, a w szczególności czegoś oryginalnego. W Bez Definicji zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Nie sądziłam, że można stworzyć coś lepszego. Myliłam się.
    Następnie powstały Ukryte Demony, zupełnie inne od BD. Tym opowiadaniem niezaprzeczalnie skradłaś mi serce. Prolog? Wow. Niesamowity, w każdej literce kryła się jakaś emocja- ból, smutek, pustka.
    Zresztą w całym opowiadaniu kryły się te emocje. Czasami były to chwile szczęścia, dzięki którym uśmiechałam się jak głupia. Czasem jednak potrafiłaś tak idealnie sterować moimi emocjami, że płakałam. I tonie raz, nie dwa. Tych chwil trochę było.
    Przeżyłam niesamowitą przygodę, za którą tak bardzo Ci dziękuję.
    Nawet nie wiesz, ile przekazałaś mi swoimi tekstami, które były tak… tak idealne..
    To prawdziwy dar od Boga. Jestem wierząca więc takie jest moje zdanie.
    Nie wiem co napisać… Od dawien dawna układałam sobie długaśną przemowę a teraz? Teraz siedzę przed laptopem i wpatruję się migający kursor.
    Wiesz, czasem miałam wrażenie jakbym czytała o sobie. Dziwne.
    Potrafiłaś pisać tak cudownie, że przenosiłam się w zupełnie inny świat. Zapominałam o otaczających mnie problemach… i byłam.

    Co mogę powiedzieć o epilogu?
    Mówiłaś, że to skrót wszystkich rozdziałów, które miałaś jeszcze napisać, jednakże nie mogłaś.
    Jestem zachwycona. Jest tak samo oryginalny jak cała reszta opowiadania. Jest wyjątkowy :3
    W końcu tylko Malfoy może na własny ślub jechać motorem. Bardzo mi się spodobała ta scena :)
    Blaise, Blaise, Blaise… Od zawsze wiedziałam, że jest dobrą duszyczką i wszystkim naokoło pomaga :D W sumie to chciałabym się dowiedzieć co między nim a Rose… Ale to moja osobna bajka :)
    Teraz już nie ma żadnych tajemnic. Wszystko zostało wyjaśnione. Teraz wszystko wiem i wszystko zyskało sens.
    Mogę otwierać biuro detektywistyczne :D

    Chyba tyle o epilogu… teraz czas na sentymenty…
    Wiem, że postanowiłaś coś jeszcze wstawić, ale dla mnie to takie pożegnanie. Będziesz pisała autorskie opowiadanie, i nawet nie wiesz jak się cieszę, ale to koniec z Ukrytymi Demonami… Koniec z historiami Dramione w Twoim wykonaniu.
    A więc… Dziękuję za tak wspaniałe historie, którymi nas karmiłaś.
    Dziękuję za wszystkie sekundy, minuty, godziny, które poświęcałaś na pisanie dla nas.
    Dziękuję za to, że cudownie pisałaś.
    Dziękuję za to, jakie emocje we mnie wywoływałaś.
    Dziękuję, że pewnego dnia pojawiłaś się i postanowiłaś pisać.
    Dziękuję za wszystkie minuty, godziny, dni, wyczekiwania na kolejne rozdziały…
    Dziękuję za Bez Definicji i Ukryte Demony.

    Bo to, co stworzyłaś przetrwa. Przez Twoje opowiadanie będą przewijać się ciągle nowi czytelnicy.
    Teraz… Cóż… Będzie mi trudno bez czekania na nowe rozdziały i tej ekscytacji. Bez komentowania, które wyjątkowo weszło mi w krew. Ale może jakoś sobie poradzę?
    Dziękuję, za wyróżnienie mojej osoby w „pożegnaniu” :)
    Nawet nie wiesz jak ogromnie mnie ucieszyło to, co napisałaś. Nie wiedziałam, że aż tak moje komentarze podnosiły Cię na duchu :>

    Cieszę się, że pewnego dnia nudziłam się i znalazłam Twojego bloga. Mam ogromne szczęście .. :) Wrócę tu jeszcze. Nie raz, nie dwa. Milion razy :D
    Kurczaki, wzruszyłam się i poleciały łezki :c

    To chyba koniec…
    Do zobaczenia…

    (Ps. To zbiór moich trzech komentarzy :D Musiałam to ogarnąć :P)

    M.
    Po prostu M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ja też odwlekałam ten epilog. Pisałam go długo, bo wcale nie chciałam tego kończyć. Ale w końcu musiałam. Mi też jest oczywiście smutno, że już po wszystkim. Wiem jednak, że teraz mogę się dalej rozwijać. Przy pisaniu opowiadań fanfiction m.in. uczę się warsztatu. Rozwijam swój styl, dużo nad nim myślę itd.
      Staram się w swoim tekście pokazywać emocje. Cieszę się, że odnajdujecie w tym siebie. I to wcale nie jest dziwne. Wkładam w opowiadanie własne przeżycia itd., a jestem normalnym człowiekiem, takim jak wy, więc możecie odczuwać jakieś podobieństwo :P
      Tak, ten epilog to skrót wszystkich rozdziałów, które mogłabym jeszcze napisać. Starałam się, by było tu coś o każdym z bohaterów. Nie wiem czy zauważyłaś, ale o Rose i Diable była wzmianka ( gdy Malfoy rozmawia z Zabinim). Jest tam o ich ślubie :)
      Podziękowałaś mi za tyle rzeczy. Ja mogę chyba napisać tylko: DZIĘKUJĘ. To wystarczy :*

      Usuń
  32. Aż się prawie popłakałam :( świetne zakończenie świetnego opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że było aż tak wzruszająco :P

      Usuń
  33. Kurcze Epilog jest wspanialy , aż nie wiem co mam napisac.
    Fajnie ,że Hermiona , w końcu wybaczyla Harremu ,bo jak to pięknie napisałaś kazdy popełnia błędy nawet idealny Harry Potter.
    Zszokowało mnie to jak Miona myslała ,ze Draco ją zdradza a tutaj taka niespodzianka ;)
    Nie dość ,że kupił jej nowy lokal to na dodatek zaplanowal szybki ślub.
    Bardzo fajnie to sobie wymyślił.Tak jak Hermiona chciał w ich życiu nie ma rutyny ;)
    Pieknie opisalas ich uczucia.
    Twoj Epilog jest naprawde wyjątkowy i bardzo się cieszę że trafilam na Twoje opowiadanie.
    Jesteś naprawdę świetną pisarką.
    Napewno bardzo często bedę wracala do Twoich opowiadań.
    Teraz będe z niecierpliwościa czekała na miniaturki.
    pozdrawiam i życze dalszych sukcesów ;]
    ~Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) W tym opowiadaniu starałam się rozwijać nie tylko wątek Dramione. Przez Harrego chciałam pokazać, że każdy popełnia błędy. To ze zdradą miało was zmylić, omamić itd. Żeby przypadkiem nie było zbyt sielankowo :P

      Usuń
  34. Cudowny epilog.. Co ja będę teraz czytać?? Zawsze czekałam na nowe wpisy tutaj:(
    Strasznie mi przykro, że skończyłaś to opowiadanie;(
    Moim zdaniem jest strasznie emocjonalne i daje duzo do myślenia. Potrafisz w swoich opowiadaniach budować taki klimat w tym równiez.
    Draco w tym opowiadaniu jest wspaniały, jego postać podoba mi się tutaj najbardziej;)
    Świetna relacja między nim a Hermioną :) nic tylko marzyć, żeby i nam się taka miłośc przytrafiła;)Dziękuję ci serdecznie za to opowiadanie :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Nadal możecie tu wpadać. Będą miniaturki. Nie znikam stąd na dobre :P Cieszę się, że podobał się wykreowany przeze mnie Draco. Muszę przyznać, że wolę pisać z jego perspektywy :P

      Usuń
  35. CUDOWNY. Prze chwilę, na początku wpatrywałam się w napis "epilog" i nie mogłam uwierzyć, że to koniec tej historii. To, co stworzyłaś jest naprawdę magiczne, i myślę, że Twoja wersja Dramione pozostanie gdzieś w mojej pamięci na długo. Czytając, dało się wyczuć emocje, które targały bohaterami i odczuwało się, jak emocjonalnie Ty do tego podchodziłaś.
    DZIĘKUJĘ. Dziękuję za tą historię *:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja też nie mogłam ogarnąć myślami tego, że to już EPILOG!!! Rzeczywiście podchodziłam do tej historii bardzo emocjonalnie. Wkładałam w to całą siebie.

      Usuń
  36. Nie wiem co napisać..
    To opowiadanie było takie inne, inne niż każde.
    Było takie magiczne i myślę, że jeszcze nie raz i nie dwa do niego powrócę.
    Zakochałam się w nim i uważam, że to jedno z najlepszech Dramione, jakie czytałam.
    Edge, masz niesamowity talent i nie możesz go zmarnować. Teraz będę wchodziła na Twoje autorskie opowiadanie i uważam, że może kiedyś dorówna ona temu, lub poprzedniemu - ,,Bez definicji''. :)
    Dziękuję Ci za ta wspaniałą historię i nie żałuję czasu, który straciłam czytając ją.
    Jeszcze raz dziękuję i czekam na miniaturki. :*
    Mak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że to opowiadanie jest według was aż takie dobre.

      Usuń
  37. Wzruszyłam się. To już koniec opowiadania - tak cudownego, niesamowicie wciągającego, intrygującego opowiadania, które tyle wniosło - nie tylko w tematykę Dramione, ale również w blogspota, który stał się sławniejszy, lepszy i piękniejszy - właśnie przez takie historie, jak ta. Zwykłe dziękuję nie wyrazi tego, co czuję pisząc ten komentarz, ale nie wiem, co mam napisać, więc to będzie chyba musiało wystarczyć. Dziękuję. Z całego serca <3
    Ta historia będzie nieśmiertelna, jak Dramione, które przecież zawsze będzie żyło w naszych sercach, nawet, gdy nas już zabraknie. Kolejne pokolenie będzie przekazywało historie swoim dzieciom, a wśród wszystkich wybitnych autorek tej tematyki i ty znalazłaś swoje zaszczytne miejsce - brawo!
    Nie potrafię wyrazić swoich uczuć, nie potrafię też opisać epilogu - w takich chwilach słowa po prostu zawodzą. Wierzę, że rozumiesz, co mam Ci do przekazania... Jesteś niesamowitą dziewczyną z ogromnym talentem - nie zmarnuj go!
    To naprawdę koniec. Te literki mówią same za siebie, chociaż ja nadal jestem niepocieszona, bo to opowiadanie mogłoby trwać wiecznie. Włożyłaś w nie tyle emocji czasu i pracy, traciłaś cierpliwość do leniwych czytelników - m.in. mnie, którzy nie komentowali wszystkich rozdziałów, ale pamiętaj! Nawet, jeśli znikniesz z blogsfery, a nasze pokolenie - pokolenie Dramione przeminie, my nigdy o Tobie nie zapomnimy. Nie mówię o jakimś fandomie Edgenators czy czymś podobnym, tylko o czymś poważniejszym - o pamięci. Dziękuję za tą historię. Żyłam nią, przeżywałam wszystkie wydarzenia i zwroty akcji oraz skończyłam ją - pomimo tego, że wcale tego nie chciałam. Jednak nic nie może trwać wiecznie...
    Przepraszam, rozpisałam się trochę - w tym całym komentarzu chciałam zawrzeć jedno słowo - dziękuję. Nie wiem, czy mi się udało, ale nie będę tego zmieniać :)
    To opowiadanie jest wspaniałe - o niebo lepsze niż poprzednie :) Zdradzę Ci w sekrecie, że znalazłam to, czego brakowało mi na początku. Nie wiem, co to było, nie wiem, kiedy to się stało, ale udało się - oczarowałaś mnie kolejną historią, która będzie żyła wiecznie w mojej pamięci - dziękuję.
    Na pewno jeszcze wpadnę na Twojego autorskiego bloga, a póki co żegnam się z Twoim Dramione (no, jeszcze będę miniaturki :D) i życzę Ci powodzenia w spełnianiu marzeń, jakiekolwiek by one nie były :)
    Pozdrawiam,
    Wzruszona Fioletoowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję :) Cieszę się, że to opowiadanie stało się ważną częścią waszych myśli. Myślę, że zawsze będę jakoś wspominać tę przygodę z Dramione, jak i was. Nie jest w stanie odpowiedzieć na twój komentarz., Za bardzo mnie zatkało :) Dziękuję :*

      Usuń
  38. No cóż... wiem, że każda historia w końcu musi się skończyć, ale mimo wszystko i tak jest mi już smutno, że to opowiadanie dobiegło końca. Oczekiwałam nowego rozdziału z wielką niecierpliwością i praktycznie codziennie wchodziłam, by zobaczyć czy nie pojawiło się coś nowego :) A teraz coś na temat epilogu. Kiedy zaczęłam czytać te refleksje dotyczące śmierci przestraszyłam się myśląc o kimś innym niż Harry... mimo wszystko to dobrze, że Hermiona mu wybaczyła. Czas leczy rany. Tak cudownie czytało mi się jak opisałaś relacje Draco i Hermiony... piękne :) Aż chciałoby się czytać i czytać. Podoba mi się również to, że pokazałaś jak obydwoje wkraczają w następną fazę swojego życia - Draco rezygnuje z pracy, a Hermiona oddaje swoją restaurację w ręce przyjaciela. Ślubem mnie zaskoczyłaś. Mimo wszystko bałam się, że jednak nastąpi złe zakończenie, a tu taka niespodzianka. Podoba mi się :) Nie mogę już doczekać się one shotów, a gdy znajdę chwilę czasu zajrzę na tego nowego bloga! Naprawdę wspaniała historia! Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, każda historia ma swój koniec. Nie da się tego uniknąć. Mi również jest smutno :) Myślę, że sama jak gdyby przedłużałam ten czas do epilogu. Pisałam go długo, bo nie chciałam rozstawać się z Demonami. To o śmierci napisałam na początku, żeby was zmylić i wystraszyć :P To było przewidziane. Ja nie preferuję złych zakończeń, chyba że mam naprawdę podły humor :P

      Usuń
  39. Kochana Edge!
    Kolejna historia dobiegła końca, ale mimo to, czuję, że trwa dalej i zawsze będzie. Stworzyłaś coś niesamowitego, powieść tak złożoną, że trudno to sobie wyobrazić. Włożyłaś w nią wiele serca i zrobiłaś to nie tylko dla siebie, ale też dla nas, szarych czytelników. To był idealny epilog, usatysfakcjonował mnie w każdym calu. Mimo że otwierając ten post miałam w swojej głowie wiele scenariuszy, ty zupełnie mnie zaskoczyłaś. U ciebie nawet rzeczy proste nie są banalne.
    Dziękuje, za wszystko.
    Za srebrne oczy Dracona, za czerwoną sukienkę Hermiony, za restauracje, za stary, zakurzony motor Malfoya, za wężową biżuterie, za świece i stare bordowe zasłony,za uśmiechającą się Narcyzę, za Alexa, Rose, Blaise'a, Gin, szklane ściany ministerstwa, pożar, łzy, uśmiech, pocałunki - długie, krótkie, pełne pasji i namiętne. Za sceny w św.Mungu, za Malfoy Manor, za Francję, za Charing Street Road, za wrednego Rona, za cmentarz w dolinie Godryka, śnieg, zimowe ostre słońce, czarną różę, irytka, kamień księżycowy. Dziękuje za to wszystko, małe ale bardzo ważne szczegóły.
    Za filozoficzne monologi, które docierały głęboko do mojego serca.
    Ktoś kiedyś powiedział, że ludzie czytający przeżyją nie tylko swoje życie - w zupełności się z nim zgadzam.
    Dziękuję ci też za magię, magię tego opowiadania bo zdecydowanie było jej pełne.
    Mam nadzieję, że cię nie nudzę, jeśli tak, to wiedz, że już prawie kończę.:P
    Chcę podziękować ci, jeszcze za jedną, ważną w szczególności dla mnie rzecz - za to, że mnie zauważyłaś. Przeczytałaś te parę rozdziałów i wyraziłaś swoją opinię na temat mojego pisania. Nawet dodałaś mój blog do polecanych! :D Czuję, że nie zasłużyłam, ale strasznie się z tego powodu cieszę.

    Nie wiem czy wiesz, ale 2 tygodnie temu dodałam 4 rozdział, a 5 jest w trakcie tworzenia. Będzie on zawierał dla ciebie niespodziankę ;)

    Jeszcze raz, dziękuje. To najlepsze opowiadanie o tej tematyce jakie czytałam! serio! Jeszcze jakiś czas temu, uważałam, że Venetia Noks pisze najlepsze opowiadania dramione, ale potem, w wakacje trafiłam na pewien, znany ci adres "bezdefinicji.blogspot.com" i moje zdanie na ten temat uległo zmianie.
    Taak, uważam, że TO TY napisałaś najlepsze Dramione.

    Pozdrawiam, całuję i obiecuję, że przeczytam w wolnej chwili twoje nowe opowiadanie,
    twoja Jasmine Lestrange <3

    happiness-comes-unexpected.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opowiadanie skończyło się w taki sposób, że każdy może sobie dopowiadać, jak mogłoby toczyć się dalej :) Tam, gdzie poniesie was wyobraźnia :P Cieszę się, że to opowiadanie nie jest banalne. Myślę, że nigdy nie porywałabym się na pisanie bloga, gdyby nie to, że uparłam się, by wszystko było tu oryginalne.
      Cieszę się, że ktoś podsumował te wszystkie małe szczegóły z opowiadania. Specjalnie je umieszczałam, żebyście je zapamiętywali.
      Filozoficzne monologi... Bardo przyzwyczaiłam się do ich pisania :) Weszło mi to w krew :P Cieszę się, że was to nie nudziło.

      Co do twojego opowiadania. Wiem, że pojawił się kolejny rozdział, ale brakuje mi czasu, by tam zajrzeć ;/ Liceum to nie przelewki. Ledwie wyrabiam się z oddychaniem. Jak tylko znajdę chwilę, nadrobię zaległości :)

      Dziękuję ci za tę opinię o tym kto pisze najlepsze Dramione :) Ja jakoś tego nie rozgraniczam, ale cieszę się, że jestem gdzieś w czołówce.

      Usuń
  40. No pieknie! I co ja teraz bede czytac??????? ;D A tak powaznie- piekne zakonczenie, bardzo wzruszajace.. Zagladalam codziennie, zeby sprawdzic czy juz jest epilog;p Ale warto bylo zaczekac ;D Ciesze sie, ze to jeszcze nie koniec Twojej tworczosci ;D Zycze weny i przesylam calusy ;DDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że czekaliście na ten epilog i że się spodobał. Długo nad nim pracowałam.

      Usuń
  41. Przeczytałam w 2 dni i jestem mega zadowolona !! Najlepszy blog jaki czytałam !! Tyle tajemnic i emocji to jeszcze nie widziałam. Pomysł był bezbłędny, taki niebanalny :) Może jeszcze napiszesz kiedyś jakieś dłuższe opowiadanie o Dramione bo idzie Ci to świetnie !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG! 2 dni. Mi by chyba oczy wypadły :P Podziwiam was. Dziękuję :)

      Usuń
  42. No niee jak smutno moja ulubiona historia się skończyła.Uwielbiam ten epilog cuuudowny ! Piękne zakończenie wzruszające i takie .. kochane. Zjeżdżałam pomału i w myślach powtarzałam sobie ,,niech to ni będzie jeszcze koniec'' haha. Kolejna twoja historia uległa zakończeniu.Ale w mojej głowie trwa nadal i mam nadzieję,że tak pozostanie.To dziwne jak się z nią zżyłam.Dziękuje ci za to.Uwielbiałam z wyczekiwaniem czekać na kolejny rozdział.Piszesz z wielkim przekazem i bardzo dojrzale.Uwielbiam to. ( już wiem do kogo pisać o pomoc z polskim haha ;D ''.Jak koleżanka wyżej zgadzam się z tym co napisała w 100% ,,Ktoś kiedyś powiedział , że ludzie czytający przeżywają nie tylko swoje życie.''. Magiczny jest cały ten blog ! Cieszę się że to nie koniec twojej twórczości ;) NIe wiem co napisać nie jestem w tym dobra xd . Po prostu dziękuje za wszystkie uczucia które mną targały jak czytałam oby twa opowiadania <3 /Sandraaa haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że zakończenie się spodobało. Ja powtarzałam sobie podobne słowa przy pisaniu epilogu. Ale w końcu musiałam go skończyć. Starałam się, by ta historia stała się częścią waszego życia.

      Usuń
  43. Uwierz, ze nigdy nie będę Cię miała dość :) Twoja twórczość jest taka.... Brakuje mi słowa, jest poprostu taka jaka lubię :) Nie chce się z Toba żegnać, nie lubię pożegnań :D Wracając do głównego tematu....EPILOG świetny :) większość epilogiw jest taka cukierkowa, basniowa wręcz, nie żebym coś do takich miała, bo sama takie też lubię, ale Ty utrzymałas cale opowiadanie w takim samym klimacie i jestem Ci za to dozgonnie wdzięczna :) Wiem, ze będę tu wracać :) Cóż to chyba tyle ;)
    Weny:D
    Pozdrawiam,Lili :D
    panstwoweasley.blogspot.com
    ron-hermiona-draco-dramione.blogspot.con

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Starałam się, by epilog nie miał zbyt dużo cukru. Nie lubię tej słodkości. Nawet w swoim codziennym życiu :)

      Usuń
  44. FENOMENALNE OPOWIADANIE!
    Przeczytałam je wczoraj w ciągu jednego wieczora, skończyłam gdzieś po 2, ale nie miałam już siły pisać oceny. Niesamowicie wciągające, dojrzałe i bądź pewna że nie raz do niego wrócę! Jeśli gdzieś w sieci zapodziały się jakieś inne Twoje opowiadania to z chęcią je 'pochłonę' :)

    Pozdrawiam,
    Lighty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajaj. Właśnie zobaczyłam drugie opowiadanie w prawej belce <3 już nie mogę się doczekać kiedy je przeczytam!/ L

      Usuń
  45. Dotarłam z niemałym opóźnieniem.
    Boże, nie mogę uwierzyć, że to już koniec - pamiętam jak w wakacje zaczynałam czytać twojego bloga, potem ogarniałam regularnie pojawiające się posty.
    Epilog... Cóż. Brak mi słów. Nie był zbyt przesłodzony, za co chylę czoła! Udało Ci się przekazać happy end w sposób nienachalny.
    Naprawdę gratuluję Ci tej historii i czekam na miniaturkę! :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    Koralina.

    OdpowiedzUsuń
  46. No i niestety nadeszła ta chwila.. Co tu dużo mówić, jesteś niesamowita, stworzyłaś przepiękną historię. Epilog cudny! Idealny, wzruszający, nie przesłodzony. Miłość taka, jaką każdy chciałby przeżyć... :)
    Ciesze się, że Hermiona w końcu wybaczyła Harry'emu :) Strasznie polubiłam Zabiniego w Twoim wydaniu, świetny przyjaciel! :D
    Na pewno nie raz powrócę na Twojego bloga przeczytać oba opowiadnia :)
    Na nowego bloga także zajrzę, raczej nie czytam innych opowiadań niż Dramione, ale uwielbiam Twoją twórczość i zrobię wyjątek :D
    Serdecznie pozdrawiam, powodzenia w dalszym pisaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Przepiękny koniec. Idealne uwieńczenie tej historii.
    Na początku rozdziału miałam łzy w oczach - bardzo dobrze ujęłaś,określiłaś uczucia związane ze śmiercią...
    Uwielbiam to w jaki sposób zrobił to Draco... On - spontaniczny, wyjątkowy, zakochany każdym calem swojego ciała, umysłu i duszy w Hermionie stworzył im niezapomniane wspomnienia, które mają tylko i wyłącznie dla siebie. Uwielbiam jego jak i jej przemyślenia o sobie nawzajem - ich miłość przebija się przez litery, ekran, czuję ją aż tutaj...
    Chciałabym Ci bardzo podziękować za tą cudowną historię, tak samo wyjątkową i wzruszającą jak Bez definicji. Dziękuję Ci też za te wszystkie trafne przemyślenia które poruszały pewnie wiele serc.
    Jesteś przepiękną pisarką z przepięknym sercem. :)

    PS: w liście od Draco jest "obywał" zapomniałaś o 'm' ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. genialne :) historia niebanalna ale ma w sobie to "coś" :) na początku jak zaczęłam to czytać nie mogłam ogarnąć o co chodzi z tą sytuacją sprzed 7 lat ale teraz widzę to ale po przeczytaniu całej historii :D jedyne czego mi brakowało to takie spojrzenia w przyszłość jak dzieci są ale to co ty zaproponowałaś nie jest tak banalne :)
    Calineczka :*

    OdpowiedzUsuń
  49. Boska historia! Nic więcej chyba nie mogę powiedzieć. Wszystko tu było doskonałe. Kocham Twoje Demony.

    OdpowiedzUsuń
  50. Cudo!!! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  51. Kocham ciebie i to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  52. Jestem w stanie napisać tylko dziękuję <3 druga twoja historia która zapiera dech w piersiach. Uwielbiam ją tak samo jak pierwszą. Lubię to że nie robisz z tej pary zakochanych przeslodzonych ludzi od których często mdli. Jestem pełna podziwu i zachwytu nad twoim talentem i wyobraźnią. Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  53. Ty dziękujesz nam a to my powinniśmy dziękować tobie za tak wspaniałą historię. Wiemy że jesteś z nami dlatego my jesteśmy z tobą i z niecierpliwością czekamy na następny rozdział. Są one jak jakaś odtrutka na zły dzień.
    Dziękujemy!!
    Twoja wierna czytelniczka :**

    OdpowiedzUsuń
  54. Jestem zachwycona Twoim opowiadaniem zarówno tym, jak i poprzednim. Ukryte demony przeczytałam jednym tchem. Masz ogromny talent i sprawiłaś mi niebywałą przyjemność dając możliwość czytania czegoś tak wspaniałego :)
    JESTEŚ GENIALNA!!!

    Dziękuję i liczę na więcej <3
    Pozdrawiam ;*
    http://prawdziweemocje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie mam pojęcia od czego zacząć.
    Nie skończyłam czytać jeszcze toego opowiadania, ale myśle ze to będzie odpowiednie miejsce na moją opinię.
    Jestem w szoku. Czy ty naprawde jesteś tak młoda? Jak pomyślę o tym, jaka ja byłam w twoim wieku to śmiać mi się chce: ja czytałam książki, moje próby napisania czegokolwiek były tak żałosne że aż szkoda gadać. A ty mając ok. 16 lat piszesz tak dojrzale, tak doskonale ukazujesz wszystkie emocje, sytuacje; tak bardzo oddziałuje to na moją wyobraźnię, że aż "widzę" tą historię w mojej głowie.
    Moje wielkie, wielkie gratulacje.
    Nie wiem jaką zamarzyłaś sobie przyszłość, ale jeśli kiedykolwiek będziesz pisała coś jeszcze, to wiedz, że będę pierwsza w kolejce aby to przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że ktoś decyduje się komentować moje historie nawet po ich zakończeniu. Jest mi bardzo miło to wszystko czytać.
      I tak, jestem tak młoda. Mam 16 lat. W marcu przyszłego roku skończę 17 :) W tej chwili piszę kolejną historię Dramione na www.straconym.blogspot.com oraz autorskiej opowiadanie na www.ukochana-ciemnosc.blogspot.com
      O przyszłości jeszcze nie myślę, że może zwiążę ją w jakiś sposób z pisaniem.

      Usuń
  56. Więc napiszę ten komentarz.
    Twój blog znalazłam szukając inny. Przeczytałam dwa pierwsze rozdziały i odpadłam. Jednak potem musiałam skończyć.
    Wróciłam tu wczoraj/dziś by dokończyć. Miało być co najwyżej do 23 i potem spać, ale nie mogłam skończyć.
    Dziewczyno piszesz wspaniale - to właśnie to zdanie ciśnie mi się na usta.
    Niesamowite jest to, że piszesz w 1osobie, a ja nienawidzę tego robić. Nienawidzę też takich opowiadań.
    U ciebie czytało to się lekko i zgrabnie.
    Ta tajemnica, która była tutaj przez całe 30 rozdziałów, emocje Draco czy Hermiony. Cud.
    Osobiście zgadałam co mogło się kryć na tej fotografii już przy tym jak on ją znalazł, ale nie miałam pewności. Trudno znaleźć osobę na bloggerze z takimi możliwościami.
    Pisz dalej, a ja obiecuję, że zajrzę na twoje inne blogi :)
    Fugax

    OdpowiedzUsuń
  57. WSPANIAŁE! WSPANIAŁE! CUDOWNE! KOCHAM, KOCHAM KOCHAM <33

    OdpowiedzUsuń
  58. Napisałabym coś tak długiego i wspaniałego, pełnego emocji. Ale ja nie humanista. Krótko, zwięźle i na temat.
    Uwielbiam wszystkie twoje teksty. Pełno w nich emocji i prawdy. Nie liczyłam ile razy byłam bliska łez lub płakałam. Piszesz tak pięknie, że tylko pozazdrościć. Fabuła bardzo oryginalna. Dziękuję, że mógłam przeczytać coś co jest najprawdziwszą sztuką. Gratulacje i życzę sukcesów! c:

    OdpowiedzUsuń
  59. Jak ostatnio mowilam, tak zrobilam. Przeczytalam znowu ten tekst i jestem pewna, ze wroce do niego. To co tu moglam przeczytac jest cudowna odskocznia od tego co czytalam ostatnimi czasy i nie mam na mysli Dramione. Pokazuje mi, ze sa rzeczy, o ktore warto walczyc. Tu tez wypowiem sie na temat miniaturek, ktore sa conajmniej genialne. Niestety moje czasami lenistwo, brak sily, czy skleroza( zazwyczaj czytam wszystko na tele i staram sie pozniej komentowac ze wzgledu ze wygodniej to zrobic na spokojnie w domu) przyczyniaja sie do tego ze nie pozostawiam sladu po sobie. To,ze masz talent jest czym oczywistym. Oby wiecej taki miniaturek jak i dluzszych opowiadan.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Piękny epilog. Z reguły nie lubie epilogow, ale ten mnie wzruszył.
    Początek na cmentarzu był bardzo smutny, ledwo powstrzymalam łzy, a to tylko dlatego, ze moim postanowieniem noworocznym było nie płakać.
    Cudowne opowiadanie, możesz byc z siebie dumna.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Właśnie skończyłam czytać tę historię i muszę Ci z całego serca pogratulować talentu. każdy rozdział był wspaniały i wywoływał u mnie wiele emocji. Śmiało mogę powiedzieć, że "Ukryte demony" to jedno z najlepszych Dramione jakie przeczytałam ♥ Teraz jeszcze tylko muszę się zabrać za czytanie twojego pierwszego opowiadania, bo jestem pewna, że jest tak samo wspaniałe :)
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  62. Droga Edge chciałabym Ci podziękować za dwa piękne opowiadania.
    Po przeczytaniu "Bez definicji" byłam przekonana, że "Ukryte demony" nie wywrą na mnie takiego samego wrażenia, a jednak jestem zaskoczona. Każdy kolejny rozdział zapierał mi dech w piersiach. Dzięki Twoim dokładnym opisom i idealnie przekazanym emocjom mogłam poczuć się jak jeden z bohaterów. Masz talent dziewczyno, niewiele osób może pochwalić się takim piórem. Każde zdanie sprawiało wrażenie starannie przemyślanego - aż dziw, że większość rozdziałów pisałaś w tak krótkim czasie! Można by się przyczepić do literówek, błędów, ale po co kiedy tak przyjemnie to wszystko się czyta.
    Stwierdzam, że "Ukryte demony" wygrały - dawno nie czytałam tak dojrzałego opowiadania. Życzę weny i dalszych pomysłów.
    Do następnego przeczytania :)
    Z.

    OdpowiedzUsuń
  63. skończyłam kolejną historię twojego autorstwa; musiałam odrobinę odsapnąć po poprzedniej i byłam pewna, że nie zdarzy mi się przeczytanie niczego bardziej wciągającego, dopiero teraz wiem jak bardzo się myliłam; ukryte demony były ogromną niespodzianką, pozytywnym zaskoczeniem, nie mogłam się od nich oderwać;to wszystko co działo się pomiędzy bohaterami na przestrzeni historii, sposób w jaki opisywałaś emocje i uczucia - które były tutaj moim zdaniem najważniejsze, coś nadzwyczajnego; wychodzę z założenia, że tego typu tekst jest dowodem na twoją niebywałą empatię i kreatywność lub swojego rodzaju autoterapią; gdybym była w stanie zatrzymać się przy każdym rozdziale na dłużej to w tej chwili miałabym pokaźny zbiór naprawdę wzruszających, prawdziwych sentencji; tekst pełen mądrości... które bez problemu można przenieść do rzeczywistości... sama historia była doskonale przemyślana, dawkowanie informacji, miarowe zapoznawanie czytelnika z przeszłością bohaterów - przez cały czas czułam niedosyt, chciałam wszystko wiedzieć natychmiast - w ten sposób przywiązałaś do siebie kolejnego czytelnika; zakończenie może mnie nie zaskoczyło, ale ucieszyło bardzo swoją naturalnością, nie udawałaś, że wszystko skończyło się dobrze, że nie było śladu po demonach przeszłości, tak się przecież nie da; hermiona i draco byli połączeni bardzo silnym uczuciem co nie zmieniło faktu, iż zachowywali się jak normalni ludzie, a nie baśniowe postaci; po kolejnych dniach spędzonych przy twojej historii znów potrzebuję przerwy, ale tylko na niewielki oddech i ruszam z aktualnym opowiadaniem; tym razem niestety nie będę mogła siąść i przeczytać wszystkiego od początku do końca, będę zdana na twoją łaskę bądź niełaskę - ale jestem już w tym miejscu pewna, że oczekiwać będę w napięciu; pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  64. Nie byłam od początku czy nawet końcu tej historii. Znalazłam ją wczoraj i wciągneła mnie bez reszty . Jest cudowna praz twój styl pisania i wmiare autentyczność zdarzeń i ludzi . Nie było tu cukierkowych ideałów czy skrajnych uczuć . Uczucia tu rozwijały się powoli za co jestem ci wdzięczna . Tajemnice i mroczne sceny dały tu nutkę dramatyzmu . Mogłabym jeszcze pisać i pisać ale pora to zakończyć. To co przelałaś z głowy na bloga i było mi bardzo miło czytać twoje dzieło . Ruszam na twojego kolejnego bloga i miniaturki przygotowana na kolejne cuda.

    OdpowiedzUsuń
  65. Znalazłam twojego bloga niedawno jest wspaniały masz ogromny talent. Ja się poprostu zakochałam w twoim blogu jest obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Powiem Ci,że kiedy skończyłam czytać to wszytsko i zaczęłam czytać książki o Harrym to czekałam, kiedy to wszytsko się wydarzy z Twojego opowiadania, świetne opowiadania! Pozdawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Hej, raczej nie zostawiam komentarzy ale po przeczytaniu Twoich opowiadań po prostu muszę to napisać. Genialne. Nigdy nie przeczytałam czegoś takiego jak Ukryte demony... Rewelacyjne. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Bardzo się cieszę, że się przełamałaś.

      Usuń
  68. Bardzo ciekawa historia, widać, że przemyślana i dojrzała pod każdym względem. Napewno nie raz jeszcze tu zawitam ❤️

    OdpowiedzUsuń
  69. Napiszę Ci tak:
    Kooooooocham Cię!

    OdpowiedzUsuń
  70. Zdecydowałam się dodać komentarz tutaj. Przeczytalam całą historię za jednym razem. Nie byłam z Toba od początku więc pisze tylko tutaj.
    Bardzo mi się spodobało opowiadanie. Było inne niż te co czytałam. Takie tajemnicze. Idealnie opisałaś wszystkie uczucia i sytuacje.
    Draco taki zamknięty w sobie nie sądziłam, że chciał zakończyć swoje życie.
    Wiadomo demony na każdym odbijają swoje piętno.
    No i jak zwykle Ron wyszedł na tego złego jak w większości opowiadań.

    To chyba tyle.
    Życzę ci dalszej weny na kolejne opowiadania.

    Zapraszam do siebie
    http://miloscDramione.blogspot.com

    mała gwiazdka

    OdpowiedzUsuń
  71. Na początek chciałabym Ci podziękować. Jesten tu od niedawna, przeczytalam starsze historie, mimo zmęczenia brnęlam dalej w każde Twoje słowo. Opisujesz uczucia bohaterów w tak niezwykły sposób, w taki wręcz magiczny. Dziękuję, że Twoje opowiadania wstrząsnęły mną i pozwoliły zmienić pewien pogląd na świat. Piszesz z zapałem dla ludzi, którzy czytają i komentują. Pozdraeiam Cię, Twój blog poleciłam już wielu osom, nie zawiodły się. Pokazałaś mi dzięki tej historii, że nawet człowiek z brutalną przeszłością, nie ważne jak drastyczna by ona nie była, może się odrodzić. Pozdraiwam Cię i zabieram się za "Straconym".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z góry przepraszam za błędy, pisałam ok. północy by wyrobić się z dokładnością słów jakie chciałam przekazać.

      Usuń
    2. Dziękuję :) Bardzo się cieszę, że blog się spodobał i że moje historie zdołały zmienić coś w twoim światopoglądzie. Zapraszam do dalszego czytania i komentowania.

      Pozdrawiam,
      Edge

      Usuń
  72. Magiczna historia, pochłonęła mnie bez reszty! Niezwykła fabuła, wyjątkowość bohaterów, dynamizm akcji, niezwykłe dialogi, niezwykłe emocje i wszystko to co jest "między wierszami tworzy "Ukryte Demony" jeszcze bardziej niezwykłymi... Dziękuję za te strony przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Choć minęło już tyle lat odkąd napisałaś to opowiadanie, Droga Autorko, ja znalazłam je dopiero wczoraj. Przeczytałam jednym tchem i nie umiem wyrazić słowami tego, co czułam, pochłaniając lapczywie każdy kolejny rozdział. Opowiadanie przepiękne, wzruszające, pełne emocji i magii, ale pełne też cierpienia bijacego spomiędzy wierszy. Trzymam za Ciebie kciuki, Autorko i wierzę, że po tych wszystkich latach spełniasz swoje marzenia. To naprawdę wspaniałe i bardzo budujące, mieć świadomość, że są gdzieś ludzie o tak ogromnym potencjale i talencie. Mam nadzieję, że będziesz się dalej rozwijać i czerpać że swoich umiejętności, jak najwięcej.
    Dziękuję Ci za to, co dzięki Tobie poczułam. Dziękuję za stworzenie tak pięknego opowiadania, do którego będę wracać i o którym na pewno nigdy nie zapomnę. Pozdrawiam Cię.
    Ola.

    OdpowiedzUsuń
  74. Minęło tyle lat, jak przepięknie było tutaj wrócić!
    Przeczytałam wiele historii Dramione - a ta dalej jest jedną z moich ulubionych ❤️
    Przelałaś w to dzieło tyle miłości, talentu i emocji, że aż brak mi słów, by opisać co tak bardzo fantastycznego czytałam od 3 dni. To po prostu było piękne przeniesienie się w świat bohaterów i bardzo Ci dziękuję, że dane mi było przeczytać to cudo jeszcze raz!

    P.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie niesamowitą motywacją do pisania. Nawet ten najkrótszy!
Komentarze pod zakończonymi opowiadaniami również są czytane :)
Dziękuję za każdą minutę poświęconą na wyrażenie własnej opinii.

Zapraszam do kontaktowania się ze mną na Ask'u ( http://ask.fm/edgeblue ) oraz drogą mailową ( edge.blue@onet.pl )